Wystartowały Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Są też sportowcy z Bełchatowa!

2021-07-23 23:43

Wystartowały Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Są też sportowcy z Bełchatowa!

W Tokio z rocznym opóźnieniem wystartowały XXXII Igrzyska Olimpijskie. Znicz olimpijski zapłonął nad stolicą Japonii, to więc dobry moment żeby przypomnieć, że w igrzyskach wystąpi dwoje sportowców rodem z Bełchatowa, a także czterech reprezentantów bełchatowskich klubów.

Podobnie jak pięć lat temu w Rio de Janeiro na igrzyskach w Tokio wystąpi dwoje sportowców z Bełchatowa. Pawła Zatorskiego przedstawiać nie trzeba, choć akurat on urodził się w Łodzi, ale rodzinnie związany jest z Bełchatowem. W EKS Skrze zaczynał karierę, sięgał po mistrzostwo Polski kadetów, juniorów i seniorów. Jest dwukrotnym mistrzem świata z kadrą Polski, dwukrotnym brązowym medalistą mistrzostw Europy, triumfatorem Ligi Światowej i tych sukcesów można wymieniać jeszcze wiele. W tym roku z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle wygrał Ligę Mistrzów, a od nowego sezonu będzie reprezentował barwy Asseco Resovii Rzeszów. Oczywiście cała Polska trzyma kciuki za kadrę siatkrzy i także my marzymy, aby bełchatowianin został medalistą, a najlepiej mistrzem olimpijskim.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Paweł Zatorski (@pawelzati)


Bełchatowscy kibice zapewne znacznie mniej wiedzą o Martynie Trajdos. Reprezentantka Niemiec w judo (kat. 63 kg) przyszła na świat 32 lata temu w Bełchatowie. rodzice mieszkali przy pl. Wolności, ma też rodzinę w gminie Drużbice. Ale gdy była dzieckiem wyjechała z rodzicami do Hamburga i to w Niemczech doszła do olimpijskiej formy w judo, choć pamiętajmy, że u progu kariery sama Martyna i jej tato robili wiele, aby bełchatowianka mieszkająca i trenująca w Niemczech mogła w imprezach międzynarodowych reprezentować Polskę. Zabrakło woli i determinacji ze strony Polskiego Związku Judo.

Martyna Trajdos w Rio odpadła po pierwszej walce. Z Tokio ma dobre wspomnienia. W 2019 roku sięgnęła tu po brąz mistrzostw świata. Brązowy medal przywiozła także z ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Trzymamy kciuki.

W tym miejscu warto oczywiście dodać, że w turnieju siatkarskim na igrzyskach w Tokio wystąpi czterech zawodników PGE Skry Bełchatów. W kadrze Polski są kapitan żółto-czarnych Grzegorz Łomacz oraz Mateusz Bieniek. Niestety na igrzyska nie pojechał trzeci z bełchatowskich reprezentantów Polski Karol Kłos. Barw USA w Japonii bronić będzie Taylor Sander, który zostaje w PGE Skrze przynajmniej na kolejny sezon, zaś z reprezentacją Iranu o medal chce walczyć Milad Ebadipour.

Zapowiadając bełchatowskie akcenty na Igrzyskach warto wspomnieć o tych, którzy lokalnym sportem byli związani i również kiedyś na igrzyskach byli. Już w sobotę nad ranem polskiego czasu na trasę olimpijskiego wyścigu ze startu wspólnego ruszą kolarze. Warto w tym miejscu przypomnieć, że z igrzyskami i kolarstwem związanych było dwóch zawodników, którzy reprezentowali barwy LKS Bełchatów. Obaj już niestety nie żyją.

W 1968 roku w Meksyku wystartował Kazimierz Jasiński, wówczas jeszcze nie związany z Bełchatowem. Pochodził z Radomia, ścigał się także dla Legii Warszawa, w której odrabiał wojsko. W roku olimpijskim był w szczytowej formie, ale na igrzyskach miał pecha. Złapał gumę, a meksykańscy serwismeni nie kwapili się z pomocą i stracił szansę na wysoką lokatę. Osiem lat po olimpijskiej przygodzie Kazimierz Jasiński przyjechał do Bełchatowa, wówczas prężnego ośrodka kolarskiego. Tutaj dał się poznać przede wszystkim jako świetny trener. Tamto doświadczenie z Meksyku też pomogło mu w pracy szkoleniowej w LKS Stomil Bełchatów, później w Omedze Kleszczów i LSKK Lityński Bełchatów.

Podopiecznym Kazimierza Jasińskiego był m.in. Jan Krawczyk. On wprawdzie także karierę zaczynał poza Bełchatowem, ale jako bardzo młody kolarz trafił do miejscowego LKS. Był u szczytu formy w 1980 roku, odebrał nominację na igrzyska w Moskwie, złożył ślubowanie i na tydzień przed wyjazdem na olimpiadę ucierpiał w wypadku podczas wyścigu, będącego ostatnim sprawdzianem przed igrzyskami. Pojechał do Moskwy, ale tylko jako rezerwowy i w igrzyskach nie wystąpił.

Długo jedynym bełchatowskim olimpijczykiem był Grzegorz Gryczka, dziś znany bardziej z działalności publicznej, ale w latach 90. ubiegłego wieku zawodnik Bełchatowskiego Klubu Lekkoatletycznego. Na studiach na wrocławskim AWF poznał ludzi związanych z polskimi bobslejami. Pojechał na testy do Niemiec, załapał się do kadry Polski, wreszcie awansował do pierwszej czwórki i dostał bilet na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City w 2002 roku.

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1374893 odwiedzin