Trening mentalny jest tak samo ważny jak trening fizyczny

2020-03-08 12:09:22

Trening mentalny jest tak samo ważny jak trening fizyczny

Psycholog w sporcie jest tak samo potrzebny jak trener, bo trening mentalny, jest równie ważny, jak  trening fizyczny – mówi dr Łukasz Prysiński, psycholog współpracujący ze Społeczną Akademią Nauk i kliniką Wolmed. - Psycholog wspiera nie tylko w niwelowaniu niedostatków, ale także w budowaniu i rozwijaniu potencjału dla nowych wyzwań – podkreśla.

Pamiętacie zapewne, że kilkanaście lat temu źródłem wielkich sukcesów Adama Małysza była bułka z bananem i… psycholog. Na przełomie wieków dla wielu kibiców to był szok. Jak to, psycholog? Po co zdrowemu facetowi, sportowcowi odnoszącemu niebywałe sukcesy psycholog? Okazało się, że to właśnie m.in. prof. Jan Blecharz stał za sukcesami skoczka z Wisły.

Dziś o psychologii w sporcie wiemy więcej, ale wciąż mało. Zwłaszcza tej, dla osób, które uprawiają sport na niższym poziomie, nie zawodowym. Im też psycholog może pomóc. O tym jak, opowiedział nam dr Łukasz Prysiński, psycholog, menadżer, prodziekan wydziału Społecznej Akademii Nauk w Bełchatowie oraz psycholog w Klinice Psychiatrycznej i Terapii Uzależnień Wolmed.

Wielu się wydaje, że psycholog sportowy pracuje tylko ze sportowcami zawodowymi, profesjonalistami, gwiazdami sportu. A w czym psycholog sportu może pomóc osobom uprawiającym sport amatorsko?
- Psycholog może być przydatny na wielu polach działalności sportowej amatorskiej. Podzielmy dla uproszczenia ludzi aktywnych fizycznie na trzy grupy. Pierwsza z nich to osoby, które chcą zacząć uprawiać daną dyscyplinę, druga, to osoby, które uprawiają sport i szukają nowych wyzwań. Trzecia grupa to ludzie, którzy potrzebują wsparcia w sukcesach sportowych. W tej pierwszej grupie osób, które chcą dopiero zacząć coś robić, jest najwięcej problemów. Psycholog może pomóc odpowiedzieć na pytanie "po co". Po co to robisz? Człowiek nic nie robi bez przyczyny. Proszę zwrócić uwagę, że wielokrotnie ktoś chce rozpocząć aktywność fizyczną, a często jest nieskuteczny. Rozpoczyna, po jakimś czasie przestaje, albo nie może się zebrać do treningu. Jeżeli tak jest to dlatego, że  prawdziwy cel podjęcia aktywności jest przed człowiekiem ukryty. Jest on inny od tego, który się wydaje, że jest tym właściwym. Wtedy pojawia się niechęć. Podobnie jest na przykład z dietą – jeśli ktoś podejmuje dietę bez wyraźnego celu, to ona działa o wiele słabiej lub wcale. Dlatego konsultacje z psychologiem mogą okazać się przydatne właśnie na starcie. Na poziomie sportu nieprofesjonalnego, wsparcie psychologa jest niewielkie, delikatne, może być powtarzalne, ale  krótkotrwałe. Psycholog nie ingeruje mocno w nasze życie.

Drugą grupą są osoby, które już trenują i wywołuje to w nich inne potrzeby wzrostu. Innymi słowy, zaczynają sobie wizualizować działalność sportową nie jako rekreację, a w konsekwencji o wiele poważniej. Ludzie wtedy szukają rekordów, sprawdzają samych siebie, chcą przekroczyć pewne granice, a przecież nie o to chodziło, kiedy zaczynali. Są ludzie, którzy z każdej fajnej działalności umieją uczynić koszmar. Na tym etapie psycholog może bardzo pomóc, ponieważ może przywrócić radość z uprawiania sportu. Mało tego, w tej grupie są też ludzie, którzy dzięki aktywności fizycznej, ułożeniu swojego życia pod kątem treningów, zaczynają psuć inne aspekty swojego życia (zaniedbują bliskich, ograniczają dotychczas prowadzone aktywności, itd.).

Właśnie, wiele osób zaczyna uprawiać jakiś sport często tłumacząc, że chcą np. zrzucić wagę, lepiej się poczuć, itd. Ale potem przychodzi moment, że zaczynają to traktować na tyle poważnie, że szukają rekordów, lepszych wyników, itp.
- Zgadza się, ale właśnie bardzo często jest to oszustwo, o którym mówiłem. Wyparcie prawdziwego celu jest zdecydowanie częstsze niż nam się może wydawać. Człowiek, który wmawia sobie, że chce schudnąć tak po prostu, żeby lepiej wyglądać, najczęściej okłamuje siebie i innych, bo powód jest zgoła odmienny. Stąd przechodzi to w patologiczne zachowania. To jest tak, jak ze stwierdzeniem, że kobieta chce ładnie wyglądać dla samej siebie. To największe oszustwo świata.

Czyli nie chodzi o to, żeby schudnąć, czy lepiej wyglądać, ale aby pokazać się innym...
- Ile osób, tyle celów. Cele są najczęściej inne niż te świadomie wypowiadane, przynajmniej jeśli chodzi o głębszy sens tych celów. Najłatwiej jest powiedzieć "dla siebie". Z doświadczenia wiem, że to jest nieprawda. O wiele częściej podejmujemy aktywność, ponieważ odstajemy od otoczenia: wagą, wyglądem zewnętrznym, sprawnością – ale to jest trudne do wypowiedzenia na głos. Często też ulegamy modom, proszę zwrócić uwagę, jak często w kontekście palenia papierosów mówimy, że to dziś niemodne, a nie zabójcze.

A nie jest tak, że to jest naturalną koleją rzeczy, że jak się uprawia jakiś sport, to chce się poprawiać, być coraz lepszym. Przecież to jest istota sportu właśnie.
- To jest naturalne, tak długo, jak mieści się w pewnych ramach. Są tu dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze, kiedy uczynimy naszą rekreacyjną działalność zbyt poważną, o czym już mówiliśmy, A drugie niebezpieczeństwo jest wtedy, gdy ludzie aktywni potrafią się tak zatracić w swojej działalności, że ona im się jak gdyby „skończy”. Pojawi się szklany sufit. Dochodzimy do momentu, że nie da się osiągnąć więcej, trzeba przejść na wyższy poziom, zmienić dyscyplinę albo zwolnić się z pracy i więcej trenować. Podam przykład mojego syna i jego koleżanki, którzy w tym samym czasie dostali taką samą grę komputerową. Kiedy spotkali się po dwóch tygodniach okazało się, że koleżanka syna tą grę już skończyła. Poświęcała na to po kilka godzin dziennie i skończyła. Szybko straciła więc radość z grania i pojawiło się rozczarowanie. Tymczasem tę grę można było skończyć w rok, jak zrobił to mój syn. Trzeba sobie dozować wyzwania.

Ok, a co z tą trzecią grupą osób uprawiających sport?
- Trzecia grupa to ludzie, którzy rzeczywiście reprezentują już wysoki poziom, szukają wyników, szukają rezerw. Tutaj wchodzimy już we wsparcie quasi sportowe, gdzie można treningiem motywacyjnym doprowadzić do tego, że ci ludzie będą mieli lepsze wyniki. Są już na tyle wytrenowani, że stać ich na to fizycznie, ale nie mentalnie. Tutaj praca psychologa może bardzo pomóc w koncentracji na celach i podtrzymywaniu takich potencjałów psychicznych jak: twardość, gibkość, koherencja oraz poczucie własnej skuteczności.

Czyli źle doprecyzowany cel może sprawić, że w naszym treningu się zatracimy? Znam przypadki osób, które tak się wkręciły w sport, że zaczęły zaniedbywać rodzinę, pracę...
- Czasami to jest wręcz przyczyna. Zaczynam więcej trenować, bo w domu nie mogę wysiedzieć. Albo zaniedbuje się kogoś lub coś istotnego, albo wręcz chce się kogoś lub coś zaniedbać, a sport jest tutaj drogą ucieczki. Chociaż to zdarza się rzadziej, ale bywają takie przypadki.  

Wtedy to już psycholog może okazać się niezbędny.
- Tak, ale chciałbym abyśmy spojrzeli na psychologa nieco inaczej. Dla większości ludzi psycholog strasznie się kojarzy i jest jakąś ostateczną ostatecznością. Psycholog to osoba, która ingeruje, gdy ktoś jest w ciężkim stanie psychicznym, albo wręcz jak ktoś cierpi na poważną chorobę psychiczną. Absolutnie nic podobnego! Gdyby wszyscy chodzili do psychologa na trzy spotkania raz na pięć lat, to ja bym nie miał pracy. Dlatego też, zacznijmy traktować psychologa jako człowieka, który wspomaga wtedy, kiedy wchodzimy na wyższe rejestry. Kiedy zaczynamy się zajmować realizacją swoich potrzeb wzrostu. Tam już sam nie dasz rady. Tak jak masz trenera personalnego, tak powinieneś mieć trenera mentalnego, tylko w mniejszym zakresie.

Czyli trening mentalny jest tak samo potrzebny, jak trening fizyczny?
- Oczywiście. Są sportowy, którzy mają swoich dietetyków, z którymi widzą się pięć, albo trzy razy w roku. I to im wystarcza. Podobnie jest z psychologiem, który wspiera w budowaniu, a nie w zasypywaniu dziur, które powstały. Bo wtedy mówimy o terapii i wchodzimy w inną rolę, tę w którą wpycha się psychologów. Tymczasem psycholog pokazuje też drogę rozwoju. Daje trening mentalny. Gdzie można wykonać trening mentalny? Nie w siłowni, nie na basenie, czy na bieżni, ale właśnie z psychologiem. Do tego potrzebny jest psycholog. Samemu się tego nie zrobi.

Można samemu znaleźć moment, w którym należy udać się do psychologa?
- Przed rozpoczęciem uprawiania sportu, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego chcę to robić. Podyskutować o tym. Jeśli zaś już uprawiamy sport, to w każdej chwili, bo nie zaszkodzi, żeby zapytać się, czy dobrze myślę. Oczywiście także przy przejściu na poziom bardziej profesjonalny, czy w momencie, kiedy chce się zmienić dyscyplinę, albo dodać inną. Są dyscypliny, które już na amatorskim poziomie wymagają na tyle koncentracji i uwagi, że gorszy dzień może zaważyć na wyniku. Wtedy obecność psychologa leży u podstaw sukcesu. Motywacja nie jest czymś, co jest nam dane, czy można sobie kupić. To jest jedna z tych zmiennych psychologicznych, którą trzeba trenować. Tak jak z mięśniami. Jeżeli nie będziemy ich trenować, to będą tracić swoje parametry, tak samo jest z motywacją. Jeśli nie będziemy jej trenować, jej skuteczność będzie spadała. W przypadku amatorów wpływ psychologa jest mniejszy, natomiast w przypadku mistrzów, czy arcymistrzów, wpływ ten jest kluczowy.



Artykuł dodał: Rozmawiał Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1166288 odwiedzin