17. sezon Waldka Stawowczyka. Dryland zakończony, czas na zimę

2019-12-07 21:03:01

17. sezon Waldka Stawowczyka. Dryland zakończony, czas na zimę

Waldemar Stawowczyk zainaugurował swój siedemnasty sezon sportowy. Od kilkunastu lat bełchatowianin jest jednym z najaktywniejszych reprezentantów wyścigów psich zaprzęgów w Polsce. Co ciekawe od 2008 roku będącym w topie tych najlepszych. Za maszerem kolejny drylandowy sezon, i tym razem zakończony kilkoma najcenniejszymi medalami.

Ostatni start sezonu w warunkach bezśnieżnych Stawowczyk zaliczył na Dolnym Śląsku, w tamtejszym Kliczkowie obstawił dwie klasy – „czwórki” na wózku (DR4 NB2) i „jedynkę” na hulajnodze (DS1). W przypadku większego zaprzęgu bełchatowski maszer pewnie wywalczył sobie złoto, osiągając po dwóch dniach wyścigów 4-minutową przewagę na drugim Mirosławem Waśkowskim.

Kliczkowski Puchar Borów Dolnośląskich zaliczany był do Pucharu Polski. Tej jesieni były to już trzecie z całego cyklu zawody zaliczane do tej klasyfikacji.

Na zawodach w Wielkopolsce Waldemar Stawowczyk stanął w szranki trzech klas: „czwórek” na wózku (DR4 NB2), „dwójek” na hulajnodze (DS2 NB2) i w biegu z jednym psem.

Po dwóch dniach wyścigów i sześciu biegach na różnorodnych dystansach na szyi Stawowczyka zawisły dwa złota. W dyscyplinie canicross, czyli indywidualnym biegu z jednym psem maszerowi przypadło w udziale czwarte miejsce.

- W Pucharze Polski prowadzimy w kwalifikacji generalnej ale czekają nas ostatnie zawody na wiosnę w Lubieszowie, które rozstrzygną kto zdobędzie Puchar Polski sezonu 2019/2020 dryland – mówi Waldemar Stawowczyk.

 Nie ma za to już żadnych wątpliwości, kto jest Mistrzem Polski. To właśnie te zawody były pierwszymi w tegorocznym jesiennym sezonie.

- Mistrzostwa Polski w tym roku ruszyły wyjątkowo wcześniej, bo już w pierwszej połowie października (12-13.X – przypis red.). Właściwie, to przy tegorocznej wyjątkowo ciepłej jesieni zdążyłem zaliczyć z moimi psami zaledwie kilka treningów. Wiedziałem, że start może okazać się dla psów po prostu kolejnym treningiem i o jakiejkolwiek rywalizacji może nie być mowy – wspomina Waldemar Stawowczyk.

Mimo krótkiego okresu przygotowawczego Stawowczyk podjął walkę, by ostatecznie trzykrotnie stanąć na pudle MP. Najwyżej w klasie „dwójek” na hulajnodze.

 - Wczwórkach” musiałem uznać wyższość Mirka Waśkowskiego ze Śląska. Miał szybsze psy i tyle. Drugie srebro udało się wybiegać z Kimmo w canicrossie. Cieszy mnie ten medal, bo to tak naprawdę jest to powrót do moich korzeni. To właśnie te siedemnaście lat temu, zaczynałem przygodę z psimi zaprzęgami biegając z jednym psem, wówczas był to Manu, mój pierwszy pies sportowy, od którego wszystko ruszyło – wspomina Stawowczyk i dodaje: - A powrót do biegania w duecie, to z kolei efekt mojej wiosenno-letniej aktywności. Przez kilka miesięcy trenowałem i startowałem w triathlonach, szkoda mi było to przygotowanie i formę zaprzepaścić.

Po ponad dwóch miesiącach biegów i treningów oraz trzech startach na ogólnopolskiej arenie zespół Stawowczyka przygotowuje się do zimy.

Standardowo od pierwszych tygodni stycznia czeka nas tournée po zawodach w Austrii, Niemczech, Włoszech i Słowacji. Będziemy jeździć tam, gdzie będzie śnieg! Cel jest jeden – jak najlepsze przygotowanie i obrona tytułów wywalczonych na Mistrzostwach Świata w tym roku. W 2020 roku najważniejsza sportowa impreza naszej dyscypliny rozegra się w pierwszej połowie lutego w słowackim Zubercu. To też jest średnio korzystny kalendarz, bo czasu na trenowanie nie będzie za wiele, ale jestem dobrej myśli, że wstrzelimy się z formą na Mistrzostwa – kończy Stawowczyk.

fot. z archiwum W. Stawowczyka

 

 

Artykuł dodał: Magdalena Jaśkiewicz-Stawowczyk

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 987007 odwiedzin