- Przyjeżdżając wczoraj do klubu chciałem rozmawiać o zbliżającym się meczu z Widzewem, a wyjechałem bez trenera - mówi Marcin Szymczyk, prezes GKS Bełchatów SSA, w rozmowie z BELsport.pl. Wczoraj Paweł Janas zrezygnował z prowadzenia drużyny, zastąpił go dotychczasowy asystent Kamil Kiereś.
Prezes Marcin Szymczyk oficjalnie jest na urlopie, ale w związku z zawirowaniami wokół zmiany szkoleniowca musiał skrócić swój wypoczynek. W tym gorącym okresie udało nam się przez chwilę porozmawiać z prezesem górniczego klubu o zaistniałej sytuacji.
Co się wydarzyło wczoraj, że ni stąd ni zowąd doszło w klubie do prawdziwej rewolucji?
Marcin Szymczyk, prezes GKS Bełchatów SSA: Byliśmy w kontakcie telefonicznym z trenerem Pawłem Janasem, dogadywaliśmy sprawy związane z klubem. Wczoraj wróciłem wcześniej z urlopu, aby porozmawiać z trenerem i w trakcie tej rozmowy wniknęła sytuacja jaką mamy dzisiaj. Rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Proszę mi wierzyć, że w mojej głowie nie było absolutnie takiego pomysłu, aby zwalniać trenera Janasa. Zresztą to nie było zwolnienie. Podczas naszej rozmowy nie byłem w stanie zagwarantować trenerowi wzmocnień, o które prosił. Chodziło o zawodnika na pozycję nr „10”, czyli rozgrywającego.
A padały nazwiska zawodników, których trener chciałby mieć w zespole?
- Tak, rozmawialiśmy o pewnych nazwiskach, ale siłą rzeczy nie chcę ich ujawniać w tej chwili. Obecna sytuacja finansowa klubu jest jaka jest i póki co, nie możemy sobie pozwolić na dodatkowe angaże. Dlatego oboje stwierdziliśmy, że musimy zakończyć naszą współpracę. Ani mi nie jest z tym dobrze, ani zapewne trenerowi. Uznaliśmy jednak, że dla dobra zespołu to najlepsze rozwiązanie.

To już nie pierwsza taka sytuacja z trenerem Janasem w GKS.
- Ciężko odnosić mi się do tamtej sytuacji, kiedy trener Janas odchodził z GKS po raz pierwszy. Nie byłem przy tamtych rozmowach [Marcin Szymczyk nie był wówczas prezesem GKS – przyp. red.]. Odpowiadam za sytuację obecną. Nie było moim zamiarem ściąganie Pawła Janasa abyśmy rozstawali się w tak krótkim czasie. Pojawiają się pogłoski, że jakaś presja z zewnątrz była na mnie wywierana. Chciałbym je zdementować, nikt żadnej presji na mnie nie wywierał. Po prostu rozmowa była krótka, rzeczowa, bez emocji. Wpływ na przebieg tej rozmowy miała sytuacja związana z ewentualnym uzupełnieniem składu. Kwestie finansowe stanęły na przeszkodzie. Nie byliśmy w stanie poradzić sobie z tym tematem od strony finansowej, a ja też nie chciałem żeby trener dalej się z tym tematem męczył. Wszystko wyszło w trakcie rozmowy. Przyjeżdżając do klubu chciałem porozmawiać o zbliżającym się meczu, a wyjechałem bez trenera. Trudno, trzeba podnieść głowę do góry.
Nowym trenerem został asystent Pawła Janasa Kamil Kiereś. To chyba najbardziej logiczna kandydatura w tej chwili?
- To było jedyne słuszne rozwiązanie w tej sytuacji. Kamil Kiereś to nie jest osoba anonimowa w Bełchatowie. Od wielu lat jest zawsze przy pierwszych trenerach, zna ten zespół jak mało kto, wie co go boli, co mu dolega. Mam nadzieję, że wie także jak pomóc tej drużynie. To bardzo pracowity człowiek, który poświęca mnóstwo godzin swojego życia w ciągu doby na pracę w klubie. Wierzę, że tą pracowitością udowodni, że ten wybór nie był pomyłką.
Otwiera to przed trenerem Kieresiem wielką szansę, ale też przed nim niezwykle trudne zadanie.
- Bardzo trudne, zdajemy sobie sprawę. Trudno jednak w tej sytuacji brać trenera z zewnątrz, ponieważ zanim połapie się o co chodzi, to będzie koniec rundy, a efekt może być różny. Chcemy się skupić na pracy zmierzającej do poprawy wyniku sportowego. Mieliśmy nowe, wielkie nadzieje przed tym sezonem, niestety życie weryfikuje każde plany. Na nie wszystkie kłopoty, z którymi musimy się borykać mamy wpływ.

Zadanie przed trenerem Kieresiem podwójne trudne, bo w debiucie zagra przeciwko Widzewowi, a wiadomo jak ważny to mecz dla kibiców. Zwłaszcza, że ostatnio w prasie i internecie pojawiły się informacje i materiały, w których po meczu z Polonią kibice w ostrych słowach zrugali piłkarzy i wymagali na nich zaangażowania w meczu z Widzewem.
- Jeżeli chodzi o trenera i zespół to myślę, że mecz z Widzewem to idealny moment na przełamanie się. Mam nadzieję, że po tym meczu zaczniemy gromadzić punkty na swoim koncie. Jeśli chodzi o kibiców, nie byłem na meczu w Warszawie ponieważ miałem zaplanowany urlop, chciałem w końcu odpocząć po tych kilku miesiącach ciężkiej pracy. Dowiedziałem się w poniedziałek o tym, że taka sytuacja miała miejsce. Ze swojej strony nie pochwalam takich zachowań, aczkolwiek jestem w stanie zrozumieć kibiców, bo nasza gra nie napawa optymizmem. Nie jest zbyt widowiskowa, a tym bardziej nie jest efektywna. W pięciu meczach trzy punkty to nie jest to, na co liczyli kibice, zawodnicy i my wszyscy w klubie. Po części jestem w stanie to zachowanie zrozumieć, ale nie pochwalam żadnych form takiego rozwiązywania spraw.
Kamil Kiereś jest trenerem tymczasowym, do czasu znalezienia następcy dla Janasa, czy zostanie dłużej?
- Nie, to nie jest trener tymczasowy. Kamil Kiereś musi wiedzieć, że my mu ufamy, że jesteśmy w klubie wszyscy po to, żeby mu pomóc. Będzie trenerem do końca sezonu. Jesteśmy po rozmowach z Wydziałem Szkolenia PZPN, jest taka możliwość, co przewiduje regulamin PZPN, aby dotychczasowy drugi trener mógł przejąć pierwszy zespół do końca sezonu, nawet jeśli nie dysponuje odpowiednią licencją. Na chwilę obecną Kamil Kiereś ma licencję UEFA „A”, która niestety nie uprawnia do prowadzenia zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale mam nadzieję, że w niedługim czasie taką licencję sobie wyrobi i będziemy mogli związać się z trenerem Kieresiem na dłużej.

POLLXT_LOADING
Komentarze
Nie ma co płakać, że PGE daje mało pieniędzy, tylko trzeba walczyć o to, żeby dali więcej. Ale na ładne oczy nie dadzą. Trzeba mieć jakiś projekt.
Nie ma znaczenia jak Szymczyk będzie się starał u PGE, jeśli decyzja zapadła "z góry". Pieniądze są inwestowane np. w nazwę stadionu w Gdańsku TYLKO I WYŁĄCZNIE dlatego, że DONALD TUSK JEST KIBICEM TEGO KLUBU!
Proste, smutne, prawdziwe.
Może trzeba by zapytać panią poseł Radziszewską, panią minister przepraszam... na każdej kopalnianej uroczystości jest w Bełchatowie, nawet mundur górnika jej dali, choć z kopaniem torfu nie ma nic wspólnego! Ale mundur ma! Na meczach też bywa, pewnie teraz przed wyborami będzie częściej. Pamiętacie jak kiedyś dała piłkarzom jakiś puchar, jeśli dobrze pamiętam za awans do Ekstraklasy... to jest hipokryzja! Ci wszyscy ludzie mają kontakty, tylko decyzje idą z góry, a oni wolą się nie wychylać, bo po co psuć sobie wygodny układ.
Ożoga z tego klubu też wykopali jego kumple z PO. Pewnie dlatego, że on chciał dobrze...
W młodych też nie inwestują a potem nie ma dobrych swoich ani kasy na zakup innych . Wielkie G
Kibole Tuska nie obalą, bo w większości to dzieciaki co nie mają dowodów i nie mogą głosować.