radek_kolanek_miniRadosław Kolanek to wychowanek Skry Bełchatów. To właśnie w tej drużynie zadebiutował w PlusLidze. Z kilku powodów ten występ zapamięta do końca życia. - Emocji we mnie było dużo więcej niż zwykle - wspomina. Przed tym sezonem ponad dwumetrowy środkowy zrezygnował z występów na boisku na rzecz objęcia funkcji II trenera Młodej Skry. Powód? - Problemy zdrowotne nie pozwoliły mi na znalezienie klubu - tłumaczy 25-latek. Zapraszamy do lektury obszernego wywiadu!

Jak się czujesz w nowej dla siebie roli, II trenera Młodej Skry?
- Nie spodziewałem się, że życie już teraz spłata mi takiego psikusa. Czuję się fajnie. Cieszę się, że mogę być przy zespole, pomagać mu. Mam nadzieję, że moja praca przyczyni się do osiągnięcia sukcesu w Młodej Lidze.

Kiedy i w jakich okolicznościach otrzymałeś tę propozycję?
- Propozycja pojawiła się w momencie, kiedy okazało się, że problemy zdrowotne nie pozwalają mi na znalezienie klubu. Musiałem wtedy zastanowić nad tym, czy moja przyszłość w siatkówce jako zawodnika ma jeszcze sens. Jestem typem człowieka, który nie lubi robić czegoś na pięćdziesiąt procent. Jeśli miałbym trenować i grać, chciałbym być gotowy na sto procent. A takiej gwarancji nie miałem. Cieszę się, że w tym trudnym dla mnie momencie pojawiła się opcja objęcia funkcji trenera. Zadzwonił do mnie trener Augustyniak, zaproponował mi funkcję II trenera, a prezes Piechocki to zaakceptował. Ze swojej strony byłem jak najbardziej chętny do pracy. Wierzę, że będę mógł się rozwijać w tym kierunku. Dzięki temu nadal będę przy siatkówce.

Nie obawiałeś się tego? Przecież nie masz warsztatu trenerskiego.
- Mój zakres obowiązków w chwili obecnej to głównie pomoc na zajęciach. Jak trzeba to i się poruszam, zastąpie kogoś w trakcie rozgrzewki, pogram z chłopakami w gierkach itd. Wiem, że mam również zająć się statystykami. Na razie to wszystko wygląda fajnie. Zawsze gdy na treningu jest dwóch trenerów, całość można przeprowadzić o wiele sprawniej, ciekawiej.

DSC_2605

Do tej pory miałeś przyjemność współpracować m.in. z trenerem Jackiem Nawrockim i Marianem Kardosem.
- Czegoś się od nich nauczyłem. Jednak wtedy nie spodziewałem się, że tak szybko będę mógł wykorzystać ich wiedzę w swojej pracy. Na razie się uczę. Jest to dla mnie nowa ścieżka rozwoju. Jeśli się sprawdzę i będę mógł się rozwijać w tym kierunku, czemu miałbym nie skorzystać.

Jak Cię przyjęła grupa? Z moich informacji wynika, że byli oni mocno zaskoczeni. Na początku myśleli, że przyszedłeś na ich zajęcia by móc się porozciągać, pograć.
- Dosłownie tak było. Na początku jak mnie zobaczyli, pytali się, czy przyszedłem się poruszać. Ruszam się, ale w innym zakresie.

Pełniąc już funkcję II trenera Młodej Skry, jak ocenisz grupę, z którą przyjdzie Ci pracować? W ubiegłym sezonie Skra zdobyła srebrny medal, teraz będzie ciężko powtórzyć ten wynik.
- W porównaniu do ubiegłego sezonu, większość zawodników odeszła z drużyny. Co cieszy, duża ich część znalazła zatrudnienie w klubach I ligi. Obecnie paru chłopaków jest po problemach zdrowotnych. Gdy tylko dojdą do optymalnej formy, unikniemy nowych urazów, może z tego wyjść coś fajnego. Obecnie trzech zawodników ćwiczy z pierwszą drużyną. Co przyniesie liga, okaże się w trakcie sezonu. Sami również niewiele wiemy o innych drużynach, bo tam również nastąpiły zmiany.

Zadowolony jesteś z tego, co przyjdzie ci robić w tym sezonie?
- Tak Traktuję to jako szansę dla mnie, jako możliwość wykazania się. Lubię wyzwania. wierzę, że moja osoba da pozytywny bodziec do tego, że te treningi będą wyglądały jeszcze lepiej.

radek_kolanek1
fot. Mateusz Frąckowiak

Chciałbym jeszcze nawiązać do kwestii Twojego zdrowia. Jak poważne to są problemy i od kiedy występują?
- To będzie już chyba czwarty sezon, kiedy odczuwam dolegliwości bólowe. Od początku miałem problemy z tzw. kolano skoczkiem. Moja budowa fizyczna sprawiała, że te dolegliwości pojawiły się dosyć szybko. Walczyłem z tym wszelkimi metodami, jednak ból w trakcie obciążeń się nasilał. W kwietniu tamtego roku zerwałem więzadło i był to kluczowy etap mojej kariery. Po zabiegu, rekonstrukcji więzadła właściwego rzepki, osiem miesięcy wracałem do formy. W tym czasie przeszedłem do Częstochowy, ale problemy się nie skończyły.

Skąd wynikały te urazy, za wcześnie wracałeś do treningów?
- Nie, nie. Nigdy się nie śpieszyłem z powrotem do treningów. Zarówno w Bełchatowie, jak i w Częstochowie priorytetem było moje zdrowie. Wiele osób włożyło ogrom pracy w to, bym mógł wrócić do pełni dyspozycji. Jednak zawsze kolana stały mi na przeszkodzie. Jak się okazało, po zabiegu problem powrócił. Wtedy też grając w AZS nie byłem gotowy do gry na sto procent. Zatrudnić zawodnika, który może zagrać na 60 procent, byłby strzałem w stopę.

Byłeś zły na siebie, na swoje zdrowie, na swój los?

- Na pewno. Gdybym mógł, chciałbym jeszcze grać i to jeszcze jak najdłużej. Siatkówka to jest czymś, co sprawia mi największą przyjemność. Gra na najwyższym poziomie związana jest z wieloma wyrzeczeniami, ale to jest fajna sprawa. Decyzja o chwilowym zaprzestaniu gry była bardzo ciężka, ale musiałem ją podjąć. Walczyłem ze sobą bardzo długo, próbowałem do końca. Jednak nie chciałem zyskać czyjegoś zaufania, a później go zawieść z powodów niezależnych ode mnie, czyli mojego stanu zdrowia.

radek_kolanek2
fot. Przemysław Szyszka / CYFRASPORT

Grając w Skrze i AZS czułeś wsparcie klubu w trakcie kontuzji?
- Tak. Przede wszystkim w Bełchatowie, gdzie otrzymałem pomoc związaną z przeprowadzeniem operacji. Było to dla mnie miłe i budujące. Jestem za to bardzo wdzięczny.

Jak wyglądało Twoje odejście z Częstochowy? Spotkałeś się z działaczami, rozmawiałeś na temat kolejnego sezonu?

- Chwilę rozmawialiśmy. Zapytałem, czy jest szansa na moje dalsze pozostanie w klubie. Miałem jednak świadomość, że jeśli ona była, to bardzo mała. Ostatecznie decyzja była podjęta poza mną. Wypożyczenie się zakończyło i powróciłem do Skry.

Za rok czeka Cię kolejny moment, kiedy będziesz musiał zastanowić się nad swoją zawodową przyszłością.

- Na to wygląda. Przyzwyczaiłem się do tego. Nie jest to łatwe, bo tak naprawdę z roku na rok występuje mała niepewność, co przyniesie nam życie. Myślę, że będzie dobrze. Najpierw chciałbym się sprawdzić w obecnej roli. Tym samym odwdzięczę się klubowi, że dał mi tę szansę i chciałbym ją wykorzystać.

Gdy za rok podejmiesz decyzję, że chcesz pograć dalej, będą Cię satysfakcjonowały boiskowe epizody? Tak jak miało to miejsce w Skrze i AZS.
-  Zawsze marzyłem o tym by grać w pełnym wymiarze i do tego dążyłem. Szansa jaką dostałem w Bełchatowie, to było coś wyjątkowego. Mogłem rozwijać i uczyć się, a także zagrać z wybitnymi jednostkami. W Częstochowie wracałem do gry po kontuzji, a ponadto w pewnym momencie było nas czterech na pozycji środkowego. Często los chciał, że to ja spędzałem mecz poza kadrą meczową. Te decyzje tłumaczyłem sobie obawami o moje zdrowie. Myślę, że sportowo nie odstawałem od chłopaków.

radek_kolanek3

Swój charakter i miłość do siatkówki pokazałeś w momencie debiutu w Skrze. Zdecydowałeś się zagrać mimo tego, że kilka godzin przed meczem zmarł Twój tata.
- Faktycznie, była taka sytuacja. Słyszałem po meczu, że moja postawa na boisku była odbierana pozytywnie. Wiedziałem, że chcę zagrać choć był to dla mnie bardzo ciężki dzień. O wszystkim dowiedziałem się pod koniec porannego rozruchu. Wtedy też wiedziałem, że dostanę szansę gry od trenera Nawrockiego i nie mogłem w tym momencie powiedzieć sobie, że nie dam rady. Życie musiało toczyć się dalej. Zagrałem jak najlepiej mogłem, ale przegraliśmy. To spotkanie będę pamiętał do końca swojego życia. Emocji we mnie było dużo więcej niż zwykle.

Pytanie na koniec, zakończyłeś karierę zawodniczą czy nie?
- Nie jest tak, że sobie odpuściłem. Na pewno przez najbliższy sezon nie będę grał. Będę jednak pracował nad sobą. Nie wiem co przyniesie mi życie. Być może pojawi się opcja, z której będę chciał skorzystać. Siatkówka to jest to, co lubiłem robić, co mnie cieszyło. Jeśli będę pewny swojego zdrowia na sto procent i któraś z drużyn zechce mnie w swoim składzie, to rozważę powrót na boisko. Nie jest tak, że kategorycznie powiedziałem sobie, że nie będę już grał. Jestem w takim wieku, że mogę jeszcze parę lat pograć. W całej tej sprawie kluczowa jest kwestia zdrowotna.