zatorski1- Nie chcę się tłumaczyć. Ocenę pozostawiam innym. Nie mam do nikogo żalu, bo nie ma o co - mówi w obszernej rozmowie z serwisem BELsport.pl były prezes PGE GKS Bełchatów, Jacek Zatorski. Zdradza on, że zarząd i sztab szkoleniowy miał pozostać bez zmian pod warunkiem zajęcia 3. miejsca w lidze. Było 10., więc nastąpiły zmiany.

Kto podjął decyzję o tym, że przestaje pan być prezesem klubu? To była pańska osobista decyzja, czy może rady nadzorczej?
- Mieliśmy umowę z radą nadzorczą. Postawiła ona klubowi za zadanie zajęcie 3. miejsca na koniec sezonu. Pod tym warunkiem miał pozostać zarząd i sztab szkoleniowy. Nie udało się, więc są to naturalne konsekwencje tego wyniku.

Podał się pan sam do dymisji? Bo i takie głosy można było usłyszeć.
- Nie. Jedyne co, to zasygnalizowano mi, że nastąpią zmiany na tym stanowisku. Nie chcę się tłumaczyć. Ocenę pozostawiam innym. Nie mam do nikogo żalu, bo nie ma o co. To jest taka praca, którą podejmuje się ze świadomością, że w każdej chwili można się z nią rozstać.

Nie czuje się pan "kozłem ofiarnym"? Pełniąc funkcję prezesa nie miał pan zbyt wielkiego wpływu na to, co grali piłkarze na boisku.
- Nie chciałbym rozpatrywać  tego w takich kategoriach. Są pewne warunki, ja zdawałem sobie sprawę z tego za co się biorę. Sytuacja w klubie nie była łatwa. Drużynę opuściło wielu zawodników, mieliśmy problemy z budżetem. Efektem tego było miejsce, które zajęliśmy. Uważam, że przy odrobinie szczęścia można było zrealizować cel postawiony przez radę.

zatorski_zalejski

Jak pan oceni miniony sezon?
- Byliśmy zaskoczeniem rundy jesiennej. Przynajmniej w jej znacznej części. Końcówka sygnalizowała spadek formy. Następnie zostały popełnione błędy w okresie przygotowawczym. To wszystko przełożyło się  na rundę wiosenną , która była słaba. Nie pomagali nam także sędziowie, którzy często popełniali rażące błędy na naszą niekorzyść. Tym samym uciekły nam punkty, a co za tym idzie i wyższa lokata w tabeli.

W jakiej kondycji finansowej oddaje pan klub nowemu prezesowi?
- Sytuacja nie jest łatwa, ale do opanowania. Myślę, że środki będą. Trzeba podjąć odpowiednie działania by ten klub dalej funkcjonował. Na problemy finansowe złożyło się kilka czynników. M.in. odeszło kilka źródeł dochodu. chociażby działalność ochroniarska, która została przekazana do spółki Elbest. Przynosiła ona kilkumilionowe dochody w skali roku. Te braki w budżecie spowodowały niezbyt korzystną sytuację w spółce.

Umowa sponsorska z PGE jest tak skonstruowana, że co roku nakłady finansowe na klub są coraz mniejsze. Czy w związku z tym szukaliście nowych źródeł dochodu, które pozwoliłyby zapełnić tę lukę, która powstaje?
- Prowadziliśmy wiele rozmów z różnymi firmami, udało się nam pozyskać kilku nowych sponsorów. W taką działalność jednak musi być zaangażowane wiele osób, którym zależy na funkcjonowaniu klubu. Sytuacja jest na tyle dobra, że pomimo zmniejszających się dotacji z PGE, GKS może bez problemu funkcjonować.

zatorski2
fot. Michał Księżyc

Czuł pan wsparcie ze strony miasta, swoich przyjaciół politycznych?
- Nie wiązałem absolutnie działalności klubu z polityką. Zawsze tego unikałem. Nikt nie może mi zarzucić, że uprawiałem jakąkolwiek politykę w oparciu o GKS, bo tak po prostu nie było. W sytuacjach, kiedy potrzebowałem pomocy ze strony miasta, wielu osób oraz  instytucji,  taką pomoc otrzymywaliśmy. Nie ulega wątpliwości, że klub potrzebuje jej jeszcze więcej.

Mówił pan o wsparciu środowiska. Czy to wsparcie było odczuwalne ze strony właściciela obiektów sportowych klubu, Kopalni?
- Oczywiście, że było. Można to zobaczyć chociażby po tym, jak wygląda nasza baza treningowa, która cały czas jest rozbudowywana. Ponadto nie było problemów z wprowadzeniem systemu identyfikacji osób, a przecież to są koszty wynoszące ponad milion złotych. Kolejna inwestycja już czeka, ponieważ trzeba będzie wprowadzić system rejestracji obrazu i dźwięku. Czas wykonania niewielki, bo do inauguracji nowego sezonu.

Wy płaciliście Kopalni za dzierżawę tych obiektów, prawda?
- Tak. Do stycznia bieżącego roku był to bardzo wysoki czynsz z punktu widzenia klubu . Z tego powodu powstało zadłużenie, które nadal spłacamy. Po prostu nie było pieniędzy by tę kwotę na bieżąco płacić. Na całe szczęście wraz z nowym rokiem czynsz został dość istotnie obniżony.

lukasz_sapela
Sapela wg. byłego prezesa klubu, nadal będzie grał w GKS / fot. Michał Księżyc

Piłkarze jadą właśnie na urlopy. Te zadłużenia wobec nich zostały uregulowane?
- Są pieniądze na koncie, kolejne będą w najbliższym czasie. Nowy zarząd musi ustalić sobie priorytety, kolejność realizacji tych zobowiązań, które występują i zacząć je spłacać.

Czy do dnia dzisiejszego (środa - przyp. red.) podjął pan rozmowy z zawodnikami, którym wraz z końcem miesiąca wygasają kontrakty?
- Z Łukaszem Sapelą jesteśmy praktycznie dogadani. Przyszłość reszty zawodników jest kwestią polityki transferowej nowego prezesa.

Co teraz z panem będzie?
- Dwa lata nie byłem na urlopie, nie licząc pojedynczych dni. Teraz z przyjemnością kilka tygodni odetchnę. Gdzie odnajdę swoje miejsce w przyszłości, trudno mi powiedzieć. Na pewno nie odejdę na emeryturę (uśmiech).

Rozmawiali Maciej Wiśniewski i Kamil Haładaj