berek_miniJak już informowaliśmy Jacek Berensztajn, żywa legenda GKS Bełchatów powraca z piłkarskiej emerytury na boisko. Wznowił treningi z Włókniarzem Zelów. Ostatnio w jego sportowym życiu sporo się dzieje. W rozmowie z BELsport.pl Jacek Berensztajn opowiedział nam dlaczego postanowił wrócić na boisko i przede wszystkim dlaczego zrezygnował z pracy trenerskiej z młodzieżową kadrą PGE GKS.

Maciej Wiśniewski: Po tamtym sezonie ogłosiłeś zakończenie kariery. Mówiłeś, że najwyższy czas odwiesić buty na kołku. A jednak ciągnie na boisko...
Jacek Berensztajn: - Nigdy nie mówiłem, że chcę całkiem odwiesić buty na kołek. Nawet w trakcie treningów z chłopakami z "Młodej" ruszałem się, bo tego ruchu mi brakowało. Teraz po tym całym zamieszaniu, które miało miejsce wokół mojej osoby prezes Włókniarza zapytał mnie, czy nie chciałbym się jeszcze trochę poruszać. Zapytał czy nie chcę jeszcze raz spróbować u niego. Odpowiedziałem, że nie jestem na sto procent przygotowany, ale mam teraz dużo czasu wolnego, więc dopóki nic się nie zmieni to mogę potrenować. Dałem sobie okres trzech tygodni na przygotowanie. Także po to, aby sprawdzić czy jeszcze mam ochotę i siłę, żeby chłopakom pomóc. Jeżeli będzie wszystko ok, to jeszcze zagram w Włókniarzu. Zresztą prezes zgłosił mnie do rozgrywek jeszcze w tamtym roku, moja karta zawodnicza cały czas jest w Zelowie. Przez cały ten czas w każdej chwili mogłem wrócić do grania, bo taka była umowa między mną a prezesem Włókniarza. Teraz taka okazja się nadarzyła. Po rozmowie z prezesem stwierdziłem, że spróbuję, a czy będę grał, to się okaże w trakcie rundy.

Tydzień treningów z Włókniarzem masz już za sobą. Jak to wygląda? Forma rośnie?
- Powiedziałbym średnio. Powoli wchodzę w trening. Nie chciałbym też przesadzić, bo wiadomo, że w tym wieku nie ma co się przeciążać, żeby sobie nie zaszkodzić. To dla mnie okres aby się przygotować do gry, może nie od początku rundy, ale w trakcie jeśli będzie potrzeba to mogę pomóc drużynie. Oczywiście musi być też trener o tym przekonany i oczywiście ja, że na boisku będę w takiej formie, że rzeczywiście pomogę, a nie zaszkodzę, bo wówczas nie miało by to sensu. Wiadomo, że w tym wieku nie potrzeba aż tak wielu treningów, bo można oprzeć się na doświadczeniu. Ale jednak bazę fizyczną trzeba mieć przygotowaną. Bez tego nie da się funkcjonować na boisku podczas meczu. Tę pracę muszę wykonać.

berensztajn2
Swoje najlepsze lata piłkarskiej kariery "Berek" spędził w GKS Bełchatów...

Jakie są plany Włókniarza na rundę wiosenną? To trudny sezon dla zelowskiego klubu, ale nie najgorszy.
- Oczywiście cały czas śledziłem poczynania Włókniarza, mam tam kilku kolegów, byliśmy w stałym kontakcie, zresztą byłem na dwóch, czy trzech meczach. Myślę, że mają na tyle silnie zbudowany i stabilny skład, że na trzecią ligę spokojnie daje sobie radę. Wiosna na pewno będzie trudna, bo zawsze jest trudniejsza. Wszystkie drużyny o coś walczą, o awans lub utrzymanie. Każdy przed startem chce się wzmocnić. Zelów stać na spokojną grę, ale oczywiście trzeba być czujnym, nie można sobie pozwolić na dwa, trzy słabsze mecze, bo w każdej chwili można wpaść w strefę spadkową i byłby problem. Nikt tego w Zelowie nie chce, ale myślę, że nie ma takiej obawy.

Jacek Berensztajn na pewno by się przydał w takim zespole, zważywszy na twoje doświadczenie i umiejętności. Byłeś tam przecież liderem.
- Najgorsze na pewno za mną. Był taki okres kiedy zaczynałem w Zelowie, że wiedziałem iż przechodząc do IV ligi będzie trudno wejść w grę. To się potwierdziło. Myślę, że moja pierwsza runda w Zelowie w IV lidze nie wyglądała różowo. Dopiero rok później zaczęło się to zazębiać. Nie jest łatwo zejść o dwie, trzy klasy niżej. Oczekiwania są duże, natomiast obowiązuje tam troszkę inny futbol, inne reguły gry. Wiadomo, że każdy poluje na takich zawodników doświadczonych, ogranych na wyższym poziomie. Zdaję sobie sprawę, że teraz może być podobnie, ale zobaczymy.

Powrót na boisko to jedno. A co z karierą trenerską?
- Nie rezygnuję z niej. Wiadomo, że nie będę już grał na poziomie na jakim bym chciał, ale dopóki jest czas wolny i zdrowie pozwala to spróbuję się poruszać. Jednak jeżeli w trakcie gry dostałbym jakąś propozycję trenerską, to na pewno etap gry bym zamknął. Wiadomo, że trzeba wiązać przyszłość z czymś innym. Ja swoją wiążę z trenerką i w tym kierunku chcę podążać. Jednak póki nie ma konkretnych propozycji prowadzenia jakiś zespołów trenuję, aby być w dobrej formie fizycznej i nie wypaść z rytmu.

Dlaczego zrezygnowałeś z pracy z drużyną Młodej Ekstraklasy PGE GKS? Sytuację wyjściową do kariery trenerskiej miałeś bardzo dobrą.
- To trudne pytanie, na które nie chcę szczegółowo odpowiadać. Są oczywiście kulisy pozasportowe, które z czasem wypłyną na światło dzienne. Na chwilę obecną zamknąłem rozdział pracy trenerskiej w GKS Bełchatów. Swoje sprawy osobiste chciałbym poukładać i myślę, że dalej będę się w tą trenerkę bawił.

berensztajn6
... gdzie powrócił jako trener

Nie da się uciec od spekulacji, że ta decyzja ma związek z twoim udziałem w, powiedzmy, aferze z ustawieniem meczu RKS Radomsko, w którym wówczas grałeś.
- Nie zaprzeczam, bo przecież wiadomo, że takie informacje już się ukazały. Jakiś swój mały udział w tym mam niestety. Myślę, że niezbyt duży, ale jednak w tym kręgu jestem i nie uciekam od tego. Trzeba ponieść tego konsekwencję i tą sprawę rozwiązać i wyjaśnić. Popełniłem błąd i muszę ponieść konsekwencje. Między innymi dlatego zrezygnowałem z pracy w GKS, po to aby nie wiązano z tą sprawą klubu, bo ona nie dotyczy GKS. Czekam na zakończenie tej sprawy, bo chciałbym też aby to się skończyło. Nie ingerowałem w tą sprawę meczu z Zagłębiem aż tak bardzo by być na pierwszych stronach gazet. Ale byłem wtedy w drużynie, wracałem po kontuzji, dowiedziałem się o co chodzi, nie zareagowałem w odpowiednim momencie, to był mój błąd.

Zamykając ten nieprzyjemny wątek. Na jakim etapie jest to śledztwo?
- Sprawa toczy się w Radomsku. Ja swoje wyjaśnienia złożyłem, myślę, że niedługo zapadną jakieś werdykty. Karę na pewno musimy ponieść, bo niestety człowiek znalazł się w tym środowisku, w grupie, która postąpiła nie tak jak powinna. Na karę czekam z pokorą, chciałbym ten etap mieć już za sobą.

A wyobrażasz sobie, że będzie to kara np. zakazu pracy w sporcie przez jakiś czas?
- Nie. Myślę, że nie są to aż tak silne zarzuty wobec mnie, żebym dostał aż tak surowy wyrok. Na pewno konsekwencje poniosę, ale myślę, że nie zamknie mi to dalszej drogi prowadzenia zespołów czy gry w piłkę. Jeden mały epizod nie powinien wszystkiego przekreślać.

Po rozstaniu z GKS i oprócz treningów z Włókniarzem robisz coś zawodowo?
- Nie. Kończąc ze sportem zacząłem robić kursy trenerskie i kształcić się w tym zawodzie krok po kroku. Na początku trenowałem młodych chłopaków w GKS, teraz była ta "Młoda". Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i dalej będę funkcjonował na wyższym poziomie piłkarskim. W tym zawodzie trzeba być cierpliwym, poczekać na jakąś konkretną propozycję. Mam trochę czasu wolnego, cały czas mogę i chcę się rozwijać, podpatrywać, być może wyjechać na jakiś staż. Zobaczymy jak to dalej się potoczy.