Historia lubi się powtarzać i tak też stało się tym razem. PGE Skra Bełchatów, po raz drugi w półfinałach Enea Cup Pucharu Polski pokonała Asseco Resovie Rzeszów 3:1. Mistrz Polski choć łatwo nie miał, ostatecznie nie pozostawił złudzeń, komu należy się udział w wielkim finale. Na drodze do szóstego już trofeum bełchatowian, stanie Jastrzębski Węgiel, który w tie-breaku pokonał ZAKSĘ Kędzierzyn – Koźle.
Obie drużyny rzuciły się do walki od pierwszej piłki. Skuteczną ofensywę rozpoczęła Resovia wychodząc na prowadzenie 5:2. Do pierwszej przerwy technicznej roztrwoniła przewagę, zachowując tylko jedno "oczko" więcej od rywali (8:7). Kolejny błąd w zagrywce gospodarzy, blok na Lotmanie i już niewielka, ale jakże głośna grupa kibiców z Bełchatowa wiwatowała na cześć swoich bohaterów (8:9 i 10:11). Do akcji wkroczył atakujący rzeszowian Gregory Grozer. Zaliczył asa i kilka z rzędu idealnych w punkt ataków, pogrążając tym samym gości. Gwizdek na drugą regulaminową przerwę z wynikiem 16:12. Siatkarze Jacka Nawrockiego dwojąc się i trojąc próbowali przynajmniej odrobić straty, niestety dobrze wykonana praca przyjmujących oraz genialne popisy Grozera w ataku poprowadziły podkarpacki zespół do zwycięstwa 25:21.

Set drugi zaczął się od trzech zepsutych serwisów. Dwa dla gości i jeden dla gospodarzy. Bartosz Kurek z całej siły po przekątnej, kiwka Wlazłego, to tylko składowe na wynik podczas pierwszej przerwy technicznej (7:8). Kolejne trzy błędy w polu zagrywki. Skra wszelkimi możliwymi sposobami próbowała zwiększyć dystans do przeciwnika, jednak ten ciągle deptał jej po piętach (12:11 , 15:14). Ofiarna obrona Pawła Zatorskiego nie przełożyła się na zdobycie punktu i to Resovia prowadziła na drugiej regulaminowej przerwie 16:15. Zdeterminowany mistrz Polski rozpoczął natarcie. Po chwili było już 20:18 dla bełchatowian, a Andrzej Kowal poprosił o przerwę dla swojej drużyny. Końcówka partii okazała się bardzo wyrównana. Aby nie tracić punktów w głupi sposób Jacek Nawrocki w pole zagrywki wprowadza, Karola Kłosa, który sprawdza się w stu procentach (23:21). Siatkarze w biało-czerwonych koszulkach niesieni dopingiem setki kibiców zdołali jeszcze zremisować 24:24. Weryfikacja akcji dała zwycięstwo przyjezdnym (26:24)!
Po chwili prowadzenia Asseco Resovi Rzeszów w secie trzecim, doszło do remisu 3:3. Gospodarze starali się kontrolować przebieg meczu i podczas pierwszej przerwy technicznej prowadzili 8:5. Po przerwie niemal nieomylny Grozer zaliczył atak w aut, a Kurek pięknego asa w sam róg boiska. Wyrównana walka trwała przez większość trzeciej odsłony. Dzięki autowej zagrywce Piotra Nowakowskiego, Skra pierwszy raz w spotkaniu wychodzi na prowadzenie podczas drugiej regulaminowej przerwym(15:16). W nerwowej końcówce na zagrywce pojawili się Woicki i Kłos serwując trudne do odebrania floty. Rzeszowianie jednak nie odpuścili. Ostatnią piłkę setową broni Wlazły, wygrywając tym samym kolejny set.

Zawodnicy z Bełchatowa zaczęli pięknym blokiem. Jednak wraz z biegiem partii czwartej Resovia nabierała coraz to wyższej przewagi. As serwisowy Nowakowskiego był ostatnią akcją przed przerwą techniczną (8:4), a doping klubu kibica Skry ginął we wrzawie Resoviaków. Rzeszowianie pewnie zmierzali po sukces w czwartej odsłonie, starając się utrzymać przynajmniej trzypunktową przewagę (13:10 , 13:16, 18:15). Gdy podopieczni Andrzeja Kowala zdobyli dziewiętnaste "oczko", a rywali pozostawili z szesnastoma, Skra Bełchatów niespodziewanie rozpoczęła natarcie. Szybko zaliczyła kilka punktowych akcji, remisując z gospodarzem 21:21. Dramatyczna końcówka obfitowała świetne obrony po obu stronach siatki. Kapitan mistrzów Polski - Mariusz Wlazły aby doprowadzić chociażby do piłki przechodzącej przeskoczył stoliki z dziennikarzami i wpadł w trybuny, ostatecznie nie odbierając przyjęcia. Zachowanie zimnej krwi i koncentracji przy stanie 23:22 ze strony liderów Plus Ligi doprowadziło do wygrania trzeciej partii 26:24 i całego meczu 3:1.
MVP spotkania wybrano Mariusza Wlazłego.
Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 1:3 (25:21 , 24:26 , 23:25 , 23:25)
Resovia Rzeszów: Tichacek, Lotman, Grzyb, Grozer, Achrem, Nowakowski i Ignaczak (l) oraz Kosok, Bojic
PGE Skra: Wlazły, Winiarski, Pliński, Kurek, Falasca, Możdżonek, Zatorski (l) oraz Woicki, Kłos

POLLXT_LOADING