Champions_League_logoPGE Skra Bełchatów po raz trzeci zorganizuje Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy. Turniej finałowy z udziałem bełchatowskiej drużyny i trzech innych najlepszych klubowych drużyn w Europie odbędzie się w dniach 17-18 marca w Łodzi. Decyzję o przyznaniu bełchatowianom organizacji Final Four podjęto dzisiaj podczas losowania par spotkań Pucharu CEV w Luksemburgu.

Jak podaje internetowy serwis mistrzów Polski Skra podjęła się organizacji turnieju na wyraźną prośbę działaczy CEV i Mirosława Przedpełskiego, prezesa PZPS. Pierwotnie bełchatowski klub nie występował o prawo organizowania Final Four. Początkowo turniej finałowy Ligi Mistrzów miał odbyć się w Salonikach, ale tamtejszy Iraklis nie awansował ze swojej grupy Champions League do kolejnej rundy. Swoje zrobił też kryzys ekonomiczny w Grecji. Finansowe kłopoty mają też Włosi, którzy również nie kwapili się do organizacji zawodów. Właśnie w takiej sytuacji chęć organizacji turnieju w Polsce zgłosił Mirosław Przedpełski, który namówił do tego przedsięwzięcia Konrada Piechockiego, prezesa Skry Bełchatów.

- Decyzję usłyszałem zaraz po przybyciu do Luksemburga. Działacze CEV bardzo chcieli, by właśnie PGE Skra otrzymała organizację, więc głupio byłoby odrzucić taką ofertę. W Europie jest kryzys i wszyscy to rozumieją, dlatego opłata za organizację była znacznie niższa niż zazwyczaj. Zapłacimy około trzeciej części kwoty, którą trzeba by wyłożyć w normalnych okolicznościach - mówi Konrad Piechocki, cytowany przez oficjalny serwis mistrzów Polski. - Na to, byśmy przyjęli ofertę CEV, naciskał także prezes Mirosław Przedpełski. My mieliśmy wątpliwości, bo wraz z zawodnikami jesteśmy zgodni, że stać nas było na wejście do finałowej czwórki i wyeliminowanie dwóch rywali. Uznaliśmy jednak, że nagroda w postaci szansy uczestnictwa w Final Four Ligi Mistrzów należy się polskim kibicom, którzy zasłużyli, by oglądać z trybun najlepszych siatkarzy świata. Gramy dla kibiców, walczymy wraz z nimi, więc chcemy dać im szansę zobaczenia takiego wydarzenia z trybun.

dpp_3211_resize
Dwa lata temu w Łodzi triumfowało Trentino. Czy trzecie podejście da upragniony sukces Skrze? / fot. Andrzej Juchniewicz/BTF

Decyzja o organizacji turnieju przez bełchatowski klub oznacza oczywiście, że PGE Skra zagra w nim automatycznie, bez konieczności walki w kolejnych dwóch rundach Ligi Mistrzów. Tym samym podopieczni Jacka Nawrockiego nie muszą już walczyć na parkiecie, tylko w spokoju mogą przygotowywać się do Final Four. Niejako przeczy to słowom prezesa Piechockiego, że polscy kibice siatkówki zasługują by oglądać najlepszych siatkarzy świata. Awansując do Final Four bez gry, właśnie tej możliwości kibiców pozbawiono.

Przypomnijmy, że Skra dwukrotnie już - w 2008 i 2010 roku - organizowała Final Four w Łodzi. Za pierwszym razem bełchatowianie ulegli w półfinale po dramatycznym meczu późniejszemu zwycięzcy Dynamu Kazań 2:3, a w meczu o brąz pokonali Sisley Treviso. Dwa lata później bełchatowianie ponownie w półfinale przegrali 1:3 z Dynamem Moskwa, a w meczu o brąz pokonali słoweński ACH Volley Bled, turniej zaś wygrało włoskie Trentino. Dodajmy, że w 2008 roku turniej finałowy rozegrano w starej hali łódzkiego MOSiR-u, zaś w 2010 w Atlas Arenie.

Prawdopodobnie właśnie w nowej łódzkiej hali zostanie rozegrany turniej także w tym roku. Trudno powiedzieć, że jest to na rękę Skrze, która przecież od tego sezonu wróciła na mecze Ligi Mistrzów do starej hali "Pałacu Sportu" przy ul. Skorupki, bo tam siatkarzom gra się lepiej niż w Atlas Arenie. - Rozmawiałem już z władzami Łodzi i choć wstępnie Atlas Arena była zarezerwowana przez kogoś na termin 17-18 marca, wiele wskazuje na to, że jednak my zagramy tam w ten weekend - mówi Konrad Piechocki dla Skra.pl.