lucznictwo.zelow.miniOn uczeń zelowskiego gimnazjum, ona uczennica zelowskiego liceum. Choć są rekordzistami Polski, na co dzień są anonimowi. Niewiele osób wie o ich sukcesach osiąganych w mało popularnej dyscyplinie sportowej jaką jest łucznictwo sportowe. Martyna Kalwinek, która już zasmakowała występów w reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata Juniorek na swym koncie ma m.in. wicemistrzostwo Polski oraz triumf w Pucharze Polski. Z kolei Marek Szafran był najlepszy m.in. w drużynowym Finale Ogólnopolskiej Ligi Młodzików.

Oboje są uczniami zelowskich szkół oraz reprezentami łódzkiego klubu KS Społem. Martyna uczy się w I klasie I Liceum Ogólnokształcącego, zaś Marek uczęszcza do II klasy gimnazjum. Do tej pory jego największym sukcesem jest zajęcie I miejsca w drużynowym Finale Ogólnopolskiej Ligi Młodzików, triumf w zawodach makroregionu oraz trzykrotnie I miejsce w zawodach wojewódzkich. W trakcie swojej krótkiej przygody z łucznictwem zapisali się już w historii tej dyscypliny, ustanawiając rekordy kraju. Martyna poprawiła rekord Polski w strzelaniu na odległość z 30 m - 340 pkt, zaś Marek jest rekordzistą naszego kraju w kategorii młodzików - 1367 pkt. Wynik ten ustanowił na zawodach makroregionu i było to dla niego ogromne zaskoczenie. Martyna została rekordzistką naszego kraju podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. - Nie myślałam o ustanowieniu rekordu. Strzelałam po prostu jak najlepiej - uśmiecha się.

Na czym polega łucznictwo sportowe? Mianowicie na strzelaniu na punkty do tarczy. Kółko na samym środku to X, który jest zaliczany jako 10. Im dalej od celu, punktacja maleje. Wielkość tarczy zależy od odległości, z jakiej się strzela, kategorii wiekowej oraz płci. Rekordy są przeróżne, na każdą poszczególną odległość w danej kategorii wiekowej (juniorzy, seniorzy - mężczyźni: 90m, 70m, 50m, 30m, kobiety: 70m, 60m, 50m, 30m, kadeci - mężczyźni: 70m, 60m, 50m, 30m, kobiety - 60m,50m, 40m, 30m, młodzik starszy: 50m, 30m, młodzik: 40m, 30m), na odległości długie (90m i 70m, 70m i 60m, 60m i 50m) i krótkie (50m i 30m, 40m i 30m) oraz w całej FICIE, czyli wszystkie odległości. Zawody są zazwyczaj dwudniowe, czasem trzydniowe. Seniorzy, juniorzy i kadeci w ostatni dzień zawodów strzelają w pojedynkach między sobą - pierwszy z ostatnim, drugi z przedostatnim itd. - Tak naprawdę to ostatni dzień decyduje o końcowym wyniku - przekonują nasi rozmówcy.

lucznictwo.zelow.1

Martyna swoją przygodę z łukiem rozpoczęła blisko siedem lat temu, kiedy chodziła do IV klasy szkoły podstawowej. Marek jeszcze wcześniej, bo w wieku przedszkolnym. Pasją do łucznictwa zaraził ich pierwszy trener - Jarosław Twardowski. - To on mnie w to "wciągnął" - oznajmia nastolatka. - Na początku było trudno, ponieważ trzeba włożyć w to dużo siły i koncentracji. Miałam problemy z utrzymaniem lewej ręki i łuku w celu - zdradza. Zelowskiego gimnazjalistę na pierwsze zajęcia przyprowadziła siostra, która również miała do czynienia z tą dyscypliną. - Miałem do wyboru piłka nożna albo łucznictwo, postawiłem na strzelanie - uśmiecha się Marek.

Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, na której mieszkanka Zelowa zdobyła wicemistrzostwo Polski odbyła się w dniach 14-17 lipca 2011 r. w Teresinie. Do tej imprezy Martyna zakwalifikowała się dużo wcześniej, dzięki czemu mogła spokojnie przygotować się do osobistych zawodów roku. - Po strzelaniu na odległościach długich (60m, 50m) byłam tuż za podium, natomiast po odległościach krótkich (40m, 30m) byłam pierwsza i po całej rundzie kwalifikacyjnej zajmowałą pozycję lidera. Decydujący był trzeci dzień zawodów, czyli bezpośrednie pojedynki między zawodnikami. Ostatecznie zajęłam drugie miejsce przegrywając w pojedynku finałowym - relacjonuje Martyna, która podczas Mistrzostw Polski uzyskała prawo występu na Mistrzostwach Świata, które odbyły się w sierpniu ubiegłego roku w Legnicy. - Bardzo się ucieszyłam, bo przecież nie każdy może reprezentować nasz kraj - mówi reprezentantka Polski. Po kwalifikacjach tzw. FITA Martyna była 49., natomiast po pojedynkach zajęła ostatecznie 57. miejsce. - Na samych zawodach dokuczał mi stres, co utrudniło mi odpowiednią koncentrację - stwierdza.

lucznictwo.zelow.2

Przypomnijmy, że Martyna jest również zdobywczynią krajowego pucharu. - Było to dla mnie duże zaskoczenie. Wiadomo, chciałam wygrać, ale kompletnie nie spodziewałam się, że to może stać się rzeczywistością - mówi.

Mistrzostwa Polski, w których uczestniczył rekordzista naszego kraju z Zelowa odbyły się w Nowej Rudzie we wrześniu 2011 r. Marek był w drużynie z łodzianami - Piotrem Lewczukiem, Przemysławem Żurkiem i Mateuszem Trawczyńskim. - Pierwsi o moim sukcesie dowiedzieli się moi rodzice - zdradził. Jak się okazuje, przed samymi zawodami Marek dokładnie sprawdził, czy jest szansa na sukces: - Patrzyłem na wyniki w innych województwach i myślałem, że jest szansa. Nie byłem pewny na sto procent, ale na szczęście udało się - mówi.

Jak wygląda ich życie codzienne? - Szkoła, treningi, dom. I tak na okrągło - mówią wprost. Obydwoje są tak zapracowani, że nawet nie mieli czasu na świętowanie swoich sukcesów. - Może kiedyś znajdziemy chwilę na jakąś porządna imprezę - dodaje ze śmiechem Marek Szafran. Na pewno nie byłoby to takie proste, gdyby nie pomoc rodziców. Marek twierdzi, że ma w nich ogromne wsparcie. - Kiedy zaistnieje potrzeba, przywiozą lub odbiorą mnie z treningu, nie ma z tym żadnego problemu - tłumaczy. Obydwoje są wspierani zarówno psychicznie jak i finansowo. Martynie w szczególności pomaga tata, który nie tylko zawozi ją na treningi, ale także jest z nią, gdy trenuje w domu. - Bez niego nie dałabym rady - stwierdza.

lucznictwo.zelow.3

Nastolatkowie z Zelowa na swoje główne treningi jeżdżą w soboty do łódzkiego klubu "Społem". Dodatkowo dwa razy w tygodniu trenują w swoim mieście pod okiem Jarosława Twardowskiego, który prowadzi zajęcia z łucznictwa w Zespole Szkół Ogólnokształcących. - Czasami jeśli trwa sezon trenujemy nawet cztery razy w tygodniu - dodaje Martyna. Pomimo tego nie mają problemów z nauką, potrafią pogodzić sport i treningi z obowiązkami szkolnymi. - Traktuję łucznictwo jako odpoczynek - nie ukrywa Martyna.

Tak liczne sukcesy osiągają dzięki ciężkiej pracy, ale również dzięki miłej atmosferze na treningach i dobrej współpracy z trenerami oraz kolegami z drużyny. - Nie strzelamy do siebie z łuków - mówi ze śmiechem Martyna. - Jak to nie? Ja raz "oberwałem" od Martyny. Ale lekko, nic się nie stało - śmieje się Marek. - Trzeba chwilami urozmaicać zajęcia - dodaje zelowianka. Zadowolenia ze swoich podopiecznych nie kryje trener zelowskiej sekcji łucznictwa. - Przyznam otwarcie, że liczyłem na ich dobre występy. Martyna i Marek rokowali już bardzo dobrze zimą 2010 roku, więc jak najbardziej spodziewałem się ich sukcesów. Marek wygrywał praktycznie wszystko w swojej kategorii wiekowej od momentu, kiedy zaczął tylko strzelać. Praktycznie nie miał już konkurencji, szczególnie na szczeblu wojewódzkim - mówi Twardowski.

lucznictwo.zelow.4

- Zajęcia z łucznictwa w Zelowie trwają już od wielu lat i cieszą się sukcesami wielu zawodników. Sama sekcja powstała w bardzo dziwny sposób. Kupiłem sobie łuk, bo chciałem strzelać, a jedna z moich uczennic powiedziała, że jej tata był kiedyś trenerem łucznictwa. Tym samym pomógł mi wszystko zorganizować. Później pan Bukowiec, bo o nim mowa, musiał wyjechać z Zelowa i ciężar prowadzenia i trenowania łuczników spoczął na mnie -  opowiada nauczyciel zelowskiego liceum.

Obecnie Marek przygotowuje się do Halowych Mistrzostw Polski, które odbędą się w marcu. - Cel jak każdego, wygrać - mówi stanowczo. Martyna również przygotowuje się do tych zawodów, ale wcześniej, bo w minioną sobotę wzięła udział w krajowych kwalifikacjach do Halowych Mistrzostw Świata w Las Vegas. Zelowianka zajęła w kategorii juniorek młodszych drugie miejsce, tuż za Adrianna Trzebińską z UKS Talent Wrocław. Obydwoje na koniec rozmowy przyznają, że chcą związać swoją przyszłość z łucznictwem. Na pytanie o największe marzenie odpowiadają bez zastanowienia: - Olimpiada.