mustang_miniFord Mustang to kultowy, amerykański samochód sportowy. Pierwszy egzemplarz samochodu zjechał z linii produkcyjnej 9 marca 1964 roku. Ponad miesiąc później auto zostało zaprezentowane na targach New York World's Fair. - W zamyśle twórców, miało to być auto tanie i skierowane do ludzi młodych. Pierwszego dnia sprzedano 22 tys. sztuk - mówi Jarek Rosół, jeden z bełchatowskich miłośników Mustangów.

- W Stanach brakowało takiego auta, Mustang idealnie wstrzelił się w niszę na rynku motoryzacyjnym. W latach 60. i 70. Ford sprzedał ponad 4 mln sztuk Mustangów - dodaje.  Jarek Rosół sam jeździ czarnym Ford Mustangiem Coupe 3.8 z 1994 r., które zakupił w 2005 r. - Do tej pory jest to najpopularniejsze auto sportowe w USA - uzupełnia Karol Stasiak, który był posiadaczem już sześciu Mustangów. - Mustangi dzielą się na kilka generacji. Pierwsza od 1964 do 1973 r. Później mamy kolejne generacje, w trakcie których produkowano wiele odmian i krótkich, specjalnych wersji m.in. Shelby, Boss czy Mach 1. W trakcie tych lat Mustang miewał kilka nietrafionych pomysłów, a takimi była chociażby produkcja Mustanga Fox, czy specjalnego modelu Cobra II, który miał być nawiązaniem do modelu Shelby Mustang GT350. Z dzisiejszego punktu widzenia Mustangi z lat 74-93 są mniej atrakcyjne w porównaniu do pozostałych generacji  - dodaje Rosół.

mustang1
Jarek Rosół (po lewej) i Karol Stasiak przy swoich Mustangach / fot. Karol Stasiak (x3)

Pierwszym Mustangiem Stasiaka był Mustang SN95, którego zakupił w 2006 r. Dwa lata później wszedł w posiadanie modelu GT S 197, który miał na wyposażeniu 305-konny silnik. - Zakupiłem go poprzez licytację na Allegro. Aukcję pierwotnie wygrała kobieta, która go nie kupiła. Wtedy zadzwonił do mnie sprzedawca, który zapytał, czy nadal jestem zainteresowany. Powiedziałem, że wylicytowałem za maksymalną kwotę, jaką mogę dać i nie przeznaczę na to ani złotówki więcej. Właściciel się zgodził, a kwota za jaką auto uzyskałem była pewnie o wiele mniejsza niż oczekiwał - opowiada informatyk w PGE GiEK Kopalnia Bełchatów. W 2009 r. nabył Mustanga GT Saleen Supercharger. - Pod maską miał pięćset koni mechanicznych i potężny moment obrotowy. Auto było w czołówce aut ścigających się w Polsce na 1/4mili w klasie "Street RWD". Nie przypominam sobie abym komuś poza moją żoną pozwolił go prowadzić. Ponadto ona sama bała się nim jeździć, bo auto miało dużą moc. Wystarczyło lekko dotknąć gazu, a on już wyrywał do przodu - mówi Stasiak.

Obecnie jeździ on nowym, szarym Fordem Mustangiem 3.7 V6. Ma 330 KM i do setki rozpędza się w mniej niż pięć sekund. - Na klasyka z lat 60. mnie nie stać, a nowy V6 2011 jest tani w utrzymaniu i nadaje się do codziennej jazdy. Co ważne, jest uznany najbardziej ekonomicznym autem sportowym pow. 300 KM - tłumaczy pasjonat tej marki aut. - W międzyczasie miałem jeszcze dwa inne Mustangi, które były sprowadzone dla znajomych z klubu. Jestem pewny, że mój aktualny Mustang, z 2011 r., nie będzie ostatnim - uzupełnia. Jak dodaje, jego nowym celem jest zakup Mustanga Shelby GT 500 2012 r., a następnie dodanie pakietu tuningowego na 750 KM od wersji SS (Super Snake). - Moim osobistym marzeniem jest Shelby GT 500 z 1967 r. Choć prędzej będzie mnie stać na nowego 2012 r. niż na starego. Tym bardziej, że stary to jest perełka motoryzacyjna - wyjaśnia. - Taki klasyczny GT 500 z 1967 r. do odbudowy kosztuje tyle, co nowy prosto z salonu - dodaje Rosół.

mustang2
Wnętrze Mustanga 3.7, którym jeździ Karol Stasiak

- Mustang GT 500 to limitowane auto, które w Stanach osiąga cenę od 50 tys. dolarów. Do tego firma Shelby oferuje potencjalnym nabywcom tych aut możliwość montaż pakietu "Super Snake". Wygląda to tak, że idziesz do salonu, kupujesz  nowego GT500 i wysyłasz go do Las Vegas, gdzie mieści się firma Shelby. Na miejscu auto jest rozbierane i montowany jest pakiet SS. W 2007 r. taki pakiet razem z autem kosztował 110 tys. dolarów - opowiada z pasją Jarek Rosół.

Obaj od 2008 r. należą do Mustang Klub Polska. - Klub zawiązał się w 2008 r., wtedy też koledzy założyli forum internetowe. Forum rozrosło się do tego stopnia, że w tym roku założyliśmy stowarzyszenie i funkcjonujemy legalnie. Uczyniliśmy to m.in. dlatego, że zaczęliśmy organizować imprezy np. tegoroczny Mustang Race - opowiada Jarek. - Przed założeniem forum, w polskim Internecie praktycznie nie można było znaleźć żadnych informacji na temat Mustangów. Była biała plama. Np. na Allegro oferty sprzedaży Mustangów mieściły się na jednej stronie, dziś jest ich kilkadziesiąt.

W ocenie Stasiaka, wielu klubowiczów żyje głównie klubem. - Zauważam, że niektórzy z nich są bardziej zżyci z ludźmi z klubu, niż np. z kolegami z pracy. Mustanga głównie mam po to aby oprócz jazdy nim, cieszyć się właśnie atmosferą zlotów itp. Mustang ponadto nadaje się świetnie do wyścigów na 1/4mili oraz driftu i to już jego najsłabsza, 300-konna wersja - tłumaczy.


Karol Stasiak i jego wyścigowy Mustang GT Saleen Supercharger

Karol Stasiak jednym ze swoich Mustangów brał udział w legalnych wyścigach na 1/4 mili. - Najczęściej bywałem na tych najbliższych torach, bo ogólnie rajdy były organizowane w całej Polsce. M.in. na warszawskim Bemowie, czy w Kamieniu Śląskim - opowiada. Właśnie w tym ostatnim mieście bełchatowianin startując GT Saleen Supercharger ustanowił rekord, który po dziś dzień jest niepobity. A mianowicie będąc na zlocie klubu Fbody uzyskał czas przejazdu 11,48 sekund. - Byłem jedynym kierowcą, który przyjechał Mustangiem. Ścigałem się m.in. z Corvettami. Wiele osób martwiąc się o swoje auta nie dojechało, ponieważ przewidywano opady deszczu. A oni w czasie deszczu nie jeżdżą - dodaje Stasiak. Auto, którym się ścigał miało automatyczną skrzynię biegów, a dzięki naniesionym poprawkom biegi bardzo szybko się zmieniały. Uzyskiwane wyniki pozwalały mu znajdować się w ścisłej czołówce aut ścigających się w Polsce na 1/4 mili.

Jak zdradza Karol, jazda tak mocnymi autami nie należała do najprostszych. - Już w najsłabszym 300-konnym Mustangu można było łatwo stracić przyczepność i wypaść z drogi. Mój obecny samochód ma poprawione zawieszenie i trakcję. Poprzedni model był bardzo nieprzewidywalny na drodze. Jadąc na autostradzie powyżej 200 km/h nie czułem sie pewnie - mówi i przestrzega przed taką jazdą. Radość jaką daje zasiadanie za kierownicą  tych aut, dla obu kierowców jest niepowtarzalna. - Jazda tak mocnym autem, o ogromnym momencie obrotowym wymaga doświadczonego kierowcy - tłumaczą. - Nie mówię, że ja nim jestem, ale żadnym z moich samochodów nie miałem ani jednej kolizji. Dodatkowo wraz z kolegami z klubu staramy się podnosić swoje umiejętności na specjalnych szkoleniach na torach w Poznaniu i Kielcach - mówi Karol Stasiak.

mustang3

Dlaczego Mustang? - To legenda, za którą obejrzy się każdy przechodzień. Te auta w trakcie jazdy nimi dają dużo frajdy i adrenaliny. Mają duszę i wspaniałą historię. Ponadto ich zakup i utrzymanie nie wymagają dużego nakładu finansowego - przekonuje kopalniany informatyk. - W Polsce kupisz Mustanga najtaniej w Europie. Jak porównasz nasze ceny z tymi np. z Europy Zachodniej, to są one niższe o 40 proc. Bywają aukcje, gdzie cena, za którą właściciel chce sprzedać auto jest dla nas niebywale niska. Powodem takich decyzji jest głównie fakt, że ktoś musi sprzedać samochód jak najszybciej - dodaje Rosół. Jak przekonuje Stasiak, części z modelu GT 500 pasują do większości podstawowych Mustangów. - Podejrzewam, że gdyby w Polsce znajdował się autoryzowany serwis Mustanga, to nie byłby drogi. Ponadto w klubie często zamawiamy wspólnie części do swoich aut, co pozwala nam wiele zaoszczędzić - przekonuje.

Mustangiem Jarka Rosoła jeździ głównie on, choć nie ukrywa, że korzystają z niego i najbliżsi - Co ważne, tolerują oni moje hobby. Chyba jedynym powodem tego jest fakt, że dostrzegają mój zapał w tej kwestii - śmieje się. Z kolei Karol zdradził, że nie chętnie oddawał kierownicę swoich Mustangów w inne ręce. - Co najwyżej żony, ale też rzadko - kończy. Obaj bełchatowianie uśmiechają się na myśl, że ich auta przyciągają uwagę ludzi na ulicy. - Ludzie oglądają się za tymi autami. Chociażby z tego powodu, że sam dźwięk silnika powoduje, iż nie można przejść obok niego obojętnie - śmieją się.