Mówi o sobie szalony podróżnik na nietypowym sprzęcie. Ma 27 lat, obecnie przygotowuje się do kolejnej podróży po Europie
. Piotr Głowacki był już w kilkunastu krajach Europy oraz zahaczył o Afrykę. Teraz planuje podróż m.in. do Rosji oraz krajów skandynawskich. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że wszędzie towarzyszy mu skuter imieniem Papak.
- Wcześniej była Lola, ale go przechrzciłem - uśmiecha się bełchatowianin. Gdy wspomina swoje początki zafascynowania podróżą, przed oczami ma... rower. - Pożyczyłem od kolegi rower i pojechałem nim nad morze. Były to cztery dni jazdy, z powrotem już nie dałem rady. Po powrocie zdecydowałem się kupić starszy model skutera - opowiada Głowacki. Po chwili dodaje: - Pewnego dnia dostałem od kolegi zaproszenie na Kretę. Pomyślałem, czym by tu jechać? Wybór padł na skuter.

fot. Archiwum prywatne Piotra Głowackiego (wszystkie 4)
W tak niewinny sposób rozpoczęła się jego fascynacja podróżami. Nie ukrywa, że gdy rodzina i znajomi dowiedzieli się o jego pomyśle jazdy skuterem na Kretę, pukali się w głowę. - Każdy ma swoje życie, cele, hobby. Uważam, że nikt mnie nie powstrzyma przed tym, co chcę osiągnąć. Nie ważne, że po powrocie do domu mogę mieć niezły kocioł. Satysfakcja z odbytej podróży jest o wiele większa - tłumaczy. Przygotowania do wyjazdu na Kretę (2007 r.) trwały miesiąc. Koszt wyjazdu zamknął się w granicach 4 tys. zł. - Chciałem podróżować przez Czechy, ale na granicy poproszono mnie o prawo jazdy. Ja go nie posiadałem, więc byłem zmuszony zakupić mapę Niemiec i nadłożyć kilometrów - mówi. Jak dodaje, wyruszył nie znając za dobrze języka obcego. - Miałem przy sobie rozmówki polsko-angielskie i jakoś tam "dukałem" - śmieje się dzisiaj.

Rok później Głowacki już lepiej przygotowany wybrał się w półtora miesięczną wyprawę do Egiptu. Przygotowywał się do niej dwa miesiące, a koszt był wyraźnie większy. - Moim głównym celem było zdjęcie ze skuterem pod piramidami - zdradza. Co pamięta z podróży? - Tamtejsi kierowcy to piraci drogowi. Tam nie obowiązują żadne przepisy drogowe, każdy jeździ jak chce - irytuje się na samą myśl. - Miałem przypadek, gdzie w Jordanii zatrzymała mnie tamtejsza policja. Po sprawdzeniu wszystkich dokumentów i wysłuchaniu celu mojej podróży, zaprosili mnie na komisariat. Tam mnie sowicie nakarmili, pozwolili się wykąpać i udostępnili mi miejsce noclegowe. Dzięki temu rano wyjechałem świeży i wypoczęty - śmieje się. Dodaje, że ceny żywności w tamtych rejonach nie były drogie. Za dolara można było zjeść pożywne danie.

Jak przyznaje 27-latek, tych podróży nie byłoby bez Papaka. To skuter marki Gilera Runner Sp., który zakupił w 2007 r. Miał wtedy ok. 9 tys. km przebiegu, dziś to jest blisko 50 tys. - Jestem z niego bardzo zadowolony, aż dziw bierze, że miał tak mało awarii - wspomina. Skąd imię dla skutera? - Wzięło się to od hasła papadło, bo skuter miał być niezdolny do jazdy. W chwilach gdy samotność dawała się we znaki, rozmawiałem z nim. Odzywam się do niego jak do kolegi - zdradza.
Przed Głowackim kolejna podróż. Pod koniec miesiąca ma zamiar odwiedzić tę część Europy, w której jeszcze nie był. Białoruś, Smoleńsk, Katyń, Moskwa, St. Petersburg, Finlandia, norweskie Nordkapp. Norwegia, Szwecja, Dania - to niektóre z miejsc, które będzie odwiedzić w trakcie tej wędrówki. - Trasa liczona jest na ok. 9 tys. km. W krajach wschodnich z uwagi na swoje bezpieczeństwo będę nocował w hotelach. W Skandynawii będę miał do dyspozycji wiele pól namiotowych, kempingowych. Planuję podróżować około 35 dni - objaśnia podróżnik. Jej koszt szacowany jest na 9/10 tys. zł.

Obecnie Głowacki stara się pozyskać sponsorów swej wyprawy, kilku już wyraziło chęć wsparcia. Jest to m.in. firma Modeka, Starostwo Powiatowe w Bełchatowie. Na zakończenie bełchatowianin zaskoczył mówiąc, że po powrocie zastanawia się nad podróżą dookoła świata! Zapraszamy na jego stronę internetową - TUTAJ.

POLLXT_LOADING
Komentarze