Niespełna 14-letni bełchatowianin Krystian Gortat wystąpi w maju w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, czyli otwartych mistrzostwach Polski juniorów młodszych w taekwondo. Z ogólnopolskich turniejów w Krakowie i Łodzi przywiózł cztery medale. Taekwondo trenuje od szóstego roku życia i jak mówi, to pasja, która nim zawładnęła na dobre.
W marcu w Krakowie w Międzywojewódzkich Mistrzostwach Juniorów i Juniorów Młodszych będących pierwszą eliminacją do mistrzostw kraju w tej kategorii wiekowej młody bełchatowianin Krystian Gortat zdobył złoty medal w układach, dla zawodników ze stopniem kup oraz brąz w walkach. - Przegrałem jedną walkę z chłopakiem większym ode mnie - mówi Krystian.
Po sukcesie w Krakowie kolejne medale (a właściwie dyplomy, bo krążków nie rozdawano) młody taekwondzista z Bełchatowa wywalczył podczas Grand Prix Łodzi Juniorów i Juniorów Młodszych. W układach i walkach zajął trzecie miejsce. - Pierwszą walkę wygrałem była w miara prosta, nie było wysiłku wielkiego - relacjonuje chłopak. - W drugiej niestety musiałem trochę odpuścić, bo zostałem mocniej uderzony w bark.
z ojca na syna
Krystian Gortat taekwondo trenuje od siedmiu lat. Zaczął jako 6-latek. - To zasługa taty, on mnie namówił do treningów - mówi Krystian spoglądając na ojca. Pierwszy w rodzinie zaczął trenować taekwondo Marek Gortat. Jak sam mówi poszło o... zakład z kolegami. - Poszło o głupi zakład w pracy, koledzy, którzy trenowali śmiali się, że nie dam rady - mówi tato Krystiana. - Skończyło się tym, że oni odpuścili, a ja zostałem i pociągnąłem syna za sobą - dodaje z dumą.
Teraz Marek Gortat sam już nie ćwiczy, głównie z braku czasu i kwestii zdrowotnych. - To spore obciążenie dla kręgosłupa - mówi. - Ale nieraz jeszcze się przebieram i w formie worka treningowego uczestniczę w zajęciach - śmieje się ojciec Krystiana. - Tak, tak, często sparują w domu - dodaje z nietęgą miną Sylwia Gortat, mama młodego taekwondzisty. - Najczęściej ćwiczą układy.
Swoją przygodę z taekwondo Krystian rozpoczynał w Bełchatowskiej Akademii Taekwondo pod okiem Wiktora Karnawalskiego. - Szybko nabierał pewności siebie w tej dyscyplinie, widać było u niego żyłkę do tego - mówi o synu Marek Gortat. - Z czasem moja rola ograniczyła się do tego, żeby go motywować i wiedzieć kiedy odpuścić, gdy już sam będzie wiedział, że to jest to - dodaje.

- Na początku to było bardziej hobby, zajęcie na wolny czas - mówi chłopak. - Potem jak zaczęły się wyjazdy na zawody, motywowało mnie to do dalszych treningów i tak zostało do tej pory.
Po ponad trzech latach treningów w Bełchatowie młody Krystian przeniósł się do Klubu Taekwondo Tradycyjnego w Łodzi, gdzie trenuje pod okiem wielkiego fachowca w tej dyscyplinie Roberta Jasińskiego V dan (piąty z dziesięciu stopni mistrzowskich).
Jak mówi Krystian, jego idolem jest natomiast Jarosław Suska VI dan. - Jeśli chodzi o układy techniczne jest idolem, moim mentorem - podkreśla. Pod okiem swego idola młody bełchatowianin zresztą czasem trenuje. - Jeżdżę do niego na obozy i konsultacje, dzięki czemu zawsze wiem co mam poprawić w swojej technice - podkreśla Krystian. - Na co dzień bardzo dużo pomaga mi też mój klubowy trener Robert Jasiński.
Póki co Krystian najlepiej wypada w układach technicznych, czyli „walce z cieniem”. - Na razie w walkach nie ma wielkich szans, bo jest w okresie wzrostu i przeważnie trafia na zawodników wyższych od siebie. Obrósł najpierw w masę, teraz się wyciąga - mówi ojciec zawodnika. - Potrafi walczyć, co podkreśla trener, który jest z niego zadowolony, ponieważ sumiennie wykonuje jego polecenia, umie słuchać trenera, stosuje się do zaleceń treningowych, więc kiedy nabierze wzrostu przyjdą też sukcesy w walkach.

teraz czarny pas i kadra narodowa
Niespełna 14-letni Krystian Gortat może się pochwalić czerwonym pasem w taekwondo i drugim stopniem kup (w 10 stopniowej skali stopni uczniowskich, gdzie stopień 10. jest najniższy, a 1. najwyższy; po stopniach kup zdobywa się stopnie mistrzowskie dan). - Do czarnego pasa brakuje mi jeszcze jeden stopień - mówi Krystian. - Zawsze szedłem powoli, nigdy nie zdawałem o dwa stopnie, nie wywyższałem się i nie chciałem przyspieszać, gdyż nie sądziłem, że jestem najlepszy, tylko na równi z innymi - dodaje skromnie. Na pierwszy stopień kup Krystian chce zdawać w czerwcu. - Wtedy będę mógł myśleć o czarnym pasie. Na razie to dalsza przyszłość - mówi.
W maju bełchatowianin wystąpi na tradycyjnej Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, czyli mistrzostwach Polski różnych dyscyplin dla młodych sportowców w jego wieku. - Kończy się dla niego etap zawodów o pietruszkę - mówi tato Krystiana. - Do tej pory startował w zawodach lokalnych, ewentualnie jeździł na „makroregiony” do Krakowa. Teraz natomiast zaczynają się poważniejsze starty, zawody ogólnopolskie - dodaje.
Krystian jest dostrzegany w środowisku taekwondo. W swojej kategorii wiekowej jest w kadrze województwa łódzkiego. Jest szansa, że pojedzie też na zgrupowanie kadry narodowej, która trenować będzie z innymi reprezentacjami. Kadra Polski to marzenie i cel Krystiana. - Na razie jestem w kadrze wojewódzkiej, ale wiążę swoje nadzieje z kadrą narodową i wyjazdami na zawody z nią - mówi chłopak. - Na takie jak choćby ostatnie, na których kadra była w Nowej Zelandii, czy Irlandii. To taki mój cel i marzenie - podkreśla.

Międzynarodowe znajomości z zawodnikami z innych krajów Krystian już nawet ma. Podtrzymuje je przez facebooka.
Bełchatowianin startuje i trenuje w taekwondo propagowanym przez federację ITF (International Taekwon-do Federation). W taekwondo podobnie jak w karate światowych i lokalnych federacji jest wiele. Najpoważniejsze to ITF i WTF (World Taekwondo Federation). Ta druga federacja wywalczyła sobie nawet prawo startu na igrzyskach olimpijskich. - ITF jest moim zdaniem najbardziej przyjazne i najpełniej odzwierciedla to, czego chciał twórca taekwondo koreański generał Choi Hong Hi - mówi Marek Gortat. - Generał Choi chciał by taekwondo było jedno, ale po jego śmierci powstały różne odłamy i wiadomo, że chodzi o pieniądze. Mówi się o połączeniu, zresztą są zawody olimpijskiej odmiany, w której mogą startować zawodnicy z ITF, ale to nie jest rozwiązanie - podkreśla. - Kiedy rozmawia się z zawodnikami już na poziomie juniora, którzy są poukładani, mają swoją technikę i plany co do dyscypliny, to bardzo im się to nie podoba. Nie w tym kierunku chcemy iść by myśleć o medalach na poziomie olimpiady. Tekwondo ITF bardziej przypomina klick-boxing i myślę, że Krystian lepiej poradził by sobie w kick-boxingu niż w tekwondo WTF - dodaje ojciec chłopaka. - Jak to mówimy w WTF są dwa pingwiny, które skaczą i próbują siebie kopnąć. Jednych to śmieszy, inni się tym zachwycają, a my robimy swoje.

co na to szkoła?
Oprócz treningów w życiu młodego chłopaka kluczowe miejsce zajmuje oczywiście też szkoła. Krystian jest uczniem Publicznego Gimnazjum nr 2, działającego w SZSO nr 2 im. A. Mickiewicza w Bełchatowie. - Wszystko da się pogodzić, bo zawody są głównie w weekendy, czasem w piątek wieczorem się wyjeżdża, a na treningi jeżdżę po szkole - mówi taekwondzista. - W szkole, jak to w szkole, część kolegów mnie wspiera, inni zazdroszczą - mówi chłopak.
W szkole w ramach UKS „Dwójka” jest sekcja karate, ale Krystian stawia na inną dalekowschodnią sztukę walki. - Karate mnie nie ciągnie, jak już zacząłem taekwondo to już je kontynuuję - mówi.
Na treningi Krystian jeździ do Łodzi. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy. Zdarzają się także konsultacje w sobotę lub niedzielę oraz weekendowe treningi kondycyjne i siłowe. Co roku Krystian wyjeżdża też na dwa obozy sportowe z trenerami kadry narodowej, z których jak mówi wraca zmasakrowany.
Wyjazdy po kilka razy w tygodniu do Łodzi na treningi to oczywiście spore obciążenie dla domowego budżetu i znużenie.

Oczywiście przez te wszystkie lata nie zawsze było łatwo. Jak mówi Krystian, były okresy załamania. - Miał kryzysy, bo koledzy i szkoła stawia na GKS, też chciał grać, było znudzenie, próby odejścia do karate, był nawet na kilku treningach, ale stwierdził, że to nie to - mówi Marek Gortat.
Zastrzeżenia do postawy władz szkoły wobec syna ma natomiast mama Krystiana Sylwia Gortat. - W szkole jego sukcesy sportowe są w ogóle niedoceniane - żali się mama Krystiana. - Pracuję na kortach i wiem, że przychodzą do nas gimnazjaliści, którzy grają w turniejach i wypytują czy są dyplomy, bo mają za to dodatkowe punkty. W tej szkole, do której Krystian chodzi liczy się niestety tylko GKS. Żadnego dyplomu nie chcą uznać do wyższych punktów z zachowania np. tylko mogą mu napisać, że jest dobry w kulturze fizycznej. Nawet ostatnio miał zawody w Łodzi kiedy były rekolekcje, nie mógł na nie pójść i nikogo w szkole to nie obchodzi, przez co będzie miał obniżone sprawowanie. Poszłam się wykłócić do szkoły - bulwersuje się pani Sylwia. - To szkoła GKS, sama wychowawczyni mówi, że to jest priorytet. Ze strony szkoły nie ma pomocy żadnej. Nikt go nie wspiera.
Wsparcie Krystian na pewno będzie miał jeśli dostanie się na wymarzone studia. Wprawdzie to jeszcze dość daleka perspektywa, bo na razie chodzi do gimnazjum, ale już myśli by studiować na AWF w Białej Podlaskiej. Dlaczego akurat tam? - Odpowiedź jest prosta, tam jest sekcja taekwondo - mówi Krystian. - Pod tym kontem w szkole uczy się już rosyjskiego - dodaje mama Sylwia.

POLLXT_LOADING
Komentarze