Kącik to wieś licząca blisko 100 osób położona w powiecie bełchatowskim, w gminie Drużbice, oddalona od Bełchatowa o 7 km. Przebiega przez nią ruchliwa droga wojewódzka nr 485. Jednym z mieszkańców tej wsi jest 17-letnia Paulina Mamrot. Reprezentantka Polski, rekordzistka Polski, kilkukrotna mistrzyni kraju, a także laureatka I Plebiscytu na najlepszego sportowca Bełchatowa, który organizował nasz serwis. Jednym słowem - duma Kącika.
Paulina jest niezwykle skromną dziewczyną, co można zauważyć po kilku minutach rozmowy. O swoich sukcesach mówi po cichu, nie chwali się nimi. - Była taka od dzieciństwa, cicha z niej dziewczyna - wspomina pani Ewa Mamrot, mama Pauliny. Słowom żony przytakuje Grzegorz Mamrot, tata 17-latki.
- Na wsiach być może jest wiele talentów, ale nie ma kto ich "wyłowić". W szkołach widoczny jest brak zainteresowania tym wszystkim - twierdzi pan Grzegorz. Rybakiem talentu Pauliny okazała się być mama, która w wieku 12 lat zaprowadziła córkę na "Czwartki lekkoatletyczne". - Dostrzegłam wtedy u Pauliny pewne zdolności i nie chciałam ich zmarnować. Szukałam kogoś, kto by mógł ją poprowadzić. Dowiedziałam się wtedy o "Czwartkach" i o trenerze Rybarczyku. Zaprowadziłam ją na te zawody i się zaczęło (uśmiech) - wspomina pani Ewa.
- Każdy z nas ma coś w sobie. Teraz tylko kwestia odnalezienia tego, zapalenia tej iskierki, która sprawi, że to "coś" zacznie dawać o sobie znać. W przypadku Pauliny ten talent się obudził i rozwija się dalej - dodaje ojciec młodej lekkoatletki. Mało brakowało a Paulinę zamiast na bieżni moglibyśmy oglądać przy stole grającą w warcaby! - Byłam nawet mistrzynią województwa - wspomina.

Paulina razem z rodzicami, Ewą i Grzegorzem Mamrot / fot. Adam Staśkiewicz
Paulina na co dzień trenuje w Bełchatowskim Klubie Lekkoatletycznym pod czujnym okiem Dariusza Rybarczyka. - Mamy bardzo dobry kontakt z trenerem Rybarczykiem. Chcemy mu bardzo podziękować za opiekę, którą roztoczył nad naszą córką i za to, że w nią uwierzył - mówi ojciec dziewczyny, pan Grzegorz. Treningi odbywają się nawet do sześciu razy w tygodniu. - Czasami nawet dwa razy dziennie. Wtedy szkoła schodzi na drugi plan (uśmiech) - dodaje Paulina. Uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Bełchatowie twierdzi, że tylko dzięki rodzicom nadal uczestniczy w treningach. - Było wiele chwil zwątpienia, ale zaraz one mijały. Gdyby nie rodzice i ich pomoc, to może grałabym dalej w warcaby jak moja siostra - uśmiecha się.
Pani Ewa tłumaczy, że nikt nie kazał Paulinie wybierać między szkołą, a treningami w BKL. - Nie kazaliśmy jej wybierać, wspieramy ją w tym co robi. Pamiętam, że w chwili kiedy ja kończyłam szkołę podstawową sugerowano mi abym szła do liceum sportowego. Nie udało się, nie było ku temu warunków. Żałowałam tego, ale najwyraźniej tak musiało być - opowiada mama 17-latki. - Wychodzę z założenia, że jak jest dobrze, to nie ma co przeszkadzać. Koni się nie zmienia, jak furmanka dobrze jedzie - dodaje mąż pani Ewy.
Codzienne problemy z dojazdem do Bełchatowa, zarówno na zajęcia szkolne, jak i na treningi Paulina pokonuje dzięki tacie. - Na treningi i do szkoły wozi mnie tata, czasami wyręcza go moja siostra (uśmiech) - mówi. - Wie pan jak to jest. Gdy się człowiek w to wciągnie, to już trudno z tego wyjść. Sam kiedyś bawiłem się w sporcie, doskonale rozumiem pasję Pauliny - dodaje pan Grzegorz, który w przeszłości grał w piłkę nożną. - Ale bez większych sukcesów - dodaje za chwilę. Jak się okazuje, ze sportem miała do czynienia również mama Pauliny. - Biegałam trochę, ale nawet nie mam co się porównywać z córką. Byłam za to lepsza w skoku wzwyż, miałam nawet rekord szkoły (uśmiech) - wspomina pani Ewa.

Paulina ze swoimi najcenniejszymi medalami / fot. Adam Staśkiewicz
Osiągnięciami córki państwa Mamrot żyje cała wieś. - Sukcesy córki cieszą nie tylko nas. Często bywa, że sąsiedzi gdy się dowiedzą, to gratulują i życzą dalszych powodów do radości. Jest ona bez wątpienia dumą Kącika - przekonuje mama lekkoatletki. - Po każdym sukcesie mam jeszcze większą motywację do dalszej pracy. Chcę wygrywać i poprawiać swoje wyniki. Nie tylko w Polsce, ale i w Europie - przekonuje Paulina.
W pokoju dziewczyny znajduje się ogrom medali i pucharów, które wywalczyła w swojej dotychczasowej przygodzie ze sportem. Gdy prosimy ją aby wybrała najcenniejsze trofeum, ma problem. - Trudno mi wybierać, wszystkie są dla mnie jednakowo ważne. Gdybym jednak musiała dokonać wyboru, to byłyby to zapewne złote medale Mistrzostw Polski - mówi Paulina. Podopieczna Dariusza Rybarczyka w roku 2010 m.in. zdobyła złoty medal halowych Mistrzostw Polski na dystansie 600 m oraz była najlepsza w XVI Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży na 400 m przez płotki.
Mieszkanka Kącika reprezentowała również nasz kraj w Moskwie, gdzie odbyły się europejskie kwalifikacje do Światowych Igrzysk Olimpijskich Młodzieży w Singapurze. Zajęła tam 11 miejsce, które jednak nie pozwoliło jej na start w Azji. Z kolei w połowie sierpnia Paulina wraz ze swoimi koleżankami ustanowiła nowy rekord Polski juniorek młodszych w sztafecie 4x400 metrów. - Ja byłam na pierwszej zmianie, choć do końca nie było wiadomo czy będę biegła. Początkowo bieg był wyrównany, a nasze zwycięstwo rozstrzygało się na ostatnich stu metrach. Na zmianie była wtedy Ola Maliszewska. O tym, że ustanowiłyśmy nowy rekord Polski dowiedziałam się dzień po biegu (uśmiech) - zdradza nastoletnia rekordzistka. Nie ukrywa, że liczy również na to, że uda jej się uzyskać rekord Polski w biegu indywidualnym.

Paulina (pierwsza od lewej) z nowy rekordem Polski juniorek / fot. Paulina Mamrot (nk.pl)
- Jako pierwsi o rekordzie kraju dowiedzieli się rodzice - mówi. - Za każdym razem kiedy Paulina wyjeżdża na zawody z niecierpliwością czekamy na informacje o wyniku. Jeśli są one w Polsce, to do nas dzwoni. Jeśli jest za granicą to pisze sms'a. Najczęściej do mnie, bo noszę przy sobie telefon. Wtedy z krzykiem biegnę do męża i mówię mu o wyniku córki - informuje mama Pauliny. W trakcie swej przygody z "królową sportu" nastolatka miała okazję stać na podium i słuchać "Mazurka Dąbrowskiego". Co wtedy czuła? - Dumę. Ponadto w takich chwilach mam przed oczami poświęcenie rodziców oraz cały wysiłek włożony w to co robię - opowiada.
Za dwa lata Paulinę czeka matura. Nie ukrywa, że często trudno jej pogodzić naukę z treningami. Jednak za wszelką cenę stara się nadrabiać braki. Czy nadzieja bełchatowskiego sportu chce swoje przyszłe życie związać z lekką atletyką? - Sport jest na pierwszym miejscu. Myślę nad tym aby zająć się medycyną sportową, a może po prostu zostanę trenerką? (uśmiech) - kończy rozmowę z nami.

Paulina w trakcie treningu, na wąskim chodniku przed swoim domem / fot. Adam Staśkiewicz
Paulina trenuje, a następnie uzyskuje niesamowite wyniki dzięki niewielkiemu stypendium z Urzędu Miasta Bełchatowa. Resztę wydatków związanych z pasją córki pokrywają rodzice. Nasz serwis o sukcesach 17-latki informuje na bieżąco (dział "Lekkoatletyka"), a duża w tym zasługa trenera BKL - Dariusza Rybarczyka. Paulinie życzymy wielu sukcesów na arenie polskiej, następnie europejskiej, a na końcu światowej!
* Paulina Mamrot zwyciężczynią I Plebiscytu na najlepszego sportowca Bełchatowa! - TUTAJ
* Rozmowa z Pauliną Mamrot, Sportowcem Roku 2009 - TUTAJ

POLLXT_LOADING
Komentarze
A tak zupełnie serio, to życzę powodzenia ;)