logo podstawowe- Transfery to element nie tylko piłki nożnej, gdzie zmianie klubu przez piłkarza towarzyszy zwykle wielka kasa oraz rozgłos medialny, ale i siatkówki, która w mediach zajmuje nieco mniej miejsca niż futbol i znacznie rzadziej, na szczęście, najważniejszą rolę odgrywają tu pieniądze. Niemniej jednak, w polskiej siatkówce transferów nie brakuje. W samym sezonie 2011/12 doszło do około 80 transferów dotyczących zawodników walczących o Mistrzostwo Polski w Plus Lidzie - to wstęp do tekstu Gabrieli Rosiak, która odpowiedziała na naszą propozycję dołączenia do zespołu BELsport.pl (więcej TUTAJ). Zapraszamy do lektury!

Dla kibica nie do pomyślenia jest, aby co sezon czy dwa zmieniać klub, którego jest się fanem. Z punktu widzenia sportowca jest to możliwość rozwoju, doskonalenia umiejętności, zdobywania nowych doświadczeń, promowania się, a czasami po prostu sposobem na podtrzymanie regularnej gry, jakiej nie mógłby sobie zapewnić, pozostając w drużynie z solidną konkurencją na jego pozycji.

Przyglądając się zawodnikom Skry, od sezonu 2004/05 (początkującego mistrzowską passę) po sezon aktualny, można wyłonić siatkarzy, których -  wg mnie - śmiało można nazwać weteranami PGE Skry Bełchatów. Fakt, że od dłuższego czasu są związani z Bełchatowem nie świadczy o tym, że nie szukają nowych doświadczeń zawodowych, czy też nie dążą do doskonalenia swojej gry. Oznacza to, że klub zapewnia tym zawodnikom wszystko, czego potrzebują do rozwijania swojej siatkarskiej kariery. Jednocześnie kibice, dzięki odpowiedniej polityce kadrowej, cieszą się możliwością oglądania ulubionych siatkarzy przez długi czas w swoim klubie.

Niewątpliwie na miano weterana Skry najbardziej zasłużył Mariusz Wlazły. Grę dla obecnych mistrzów Polski rozpoczął w 2003 roku i kontynuuje ją do dzisiaj, mimo wielu atrakcyjnych propozycji nie tylko z Polski, ale również lig zagranicznych. Wcześniej grał tylko dla WKS Wieluń i SPS Zduńska Wola. Paweł Papke, były reprezentant Polski w piłce siatkowej, powiedział: - Kto ma Wlazłego ten wygrywa. Trudno się nie zgodzić z tymi słowami. Siatkarz grający na pozycji atakującego ma swój udział w każdym z siedmiu tytułów mistrzowskich oraz w pięciu wygranych przez bełchatowską drużynę turniejach o Puchar Polski. Jego skuteczny atak, precyzyjna zagrywka, niesamowita skoczność sprawiają, że jest cennym graczem nie tylko Skry, ale i polskiej reprezentacji. Silna psychika, indywidualizm, a zarazem umiejętność zgrywania się z drużyną są dodatkowymi atutami, dzięki którym Wlazły świetnie sprawdza się zarówno w roli atakującego, jak i kapitana drużyny.

_DSC0808
"Kto ma Wlazłego ten wygrywa"... i tak od siedmiu sezonów

Przeglądając zestawienie składów bełchatowian z ostatnich sezonów nie można pominąć Roberta Milczarka. Dwudziestoośmioletni siatkarz swoją przygodę z seniorskim, pierwszodrużynowym Bełchatowem, podobnie jak Wlazły, rozpoczął w 2003 roku. Zdobył cztery tytuły mistrza Polski i trzy trofea Pucharu Polski. W sezonie 2007/08 zapadła zaskakująca decyzja w sprawie libero Skry. Odchodącego z zespołu Krzysztofa Ignaczaka miał zastąpić właśnie Milczarek. Robert podejmując się zadania, zapewnił, że o pozycji libero najwięcej nauczył się od samego Ignaczaka i da sobie radę. Niestety, w kolejnym sezonie z powodu konkurencji pożegnał się z barwami Skry. Zawodnik sprawdza się też w roli przyjmującego. Jednak w AZS Politechnice Warszawskiej występuje dalej jako libero, głównie ze względu na kontuzję barku, która wykluczyła go z pozycji przyjmującego. Wraz z rozpoczęciem się Plus Ligi 2011/12 siatkarz po trzech latach nieobecności powrócił do bełchatowskiego klubu. Trener Jacek Nawrocki podkreśla, że Milczarek będzie szczególnie potrzebny drużynie w trudnych momentach i widzi go w roli przyjmującego.

Dwaj kolejni wyróżnieni przeze mnie siatkarze, może nie dorównują stażem Radosławowi Wnukowi (9 sezonów) czy Pawłowi Maciejewiczowi (8 sezonów), ale są najdłużej związanymi z klubem gwiazdami zagranicznej siatkówki. Stephane Antiga to francuski siatkarz występujący na boisku jako przyjmujący. W reprezentacji Francji występował aż 309 razy, odnosząc niemałe sukcesy np. brąz na Mistrzostwach Świata w Argentynie, dwukrotne srebro miejsce na Mistrzostwach Europy w Niemczech i Turcji. Podczas tych ostatnich został uznany za najlepiej przyjmującego zawodnika. Francuz miał okazję grać w klubach francuskich, włoskich i hiszpańskich, bogacąc się o kolejne sukcesy. Tym bardziej podpisanie z nim kontraktu w 2007 roku ucieszyło nie tylko kibiców Skry, ale i wszystkich sympatyków siatkówki w naszym kraju.

Antiga szybko złapał kontakt z dotychczasowymi zawodnikami, co ułatwiło mu grę na najwyższym poziomie. O tym, jak kluczowym graczem dla Mistrzów Polski był zagraniczny zawodnik najlepiej świadczą słowa Jana Sucha (byłego trenera m.in. Resovii, którą z serii B wprowadził do Polskiej Ligi Siatkówki) wypowiadającego się o poczynaniach  bełchatowskiego klubu z okresu problemów zdrowotnych francuskiego reprezentanta: - Gdy go zabrakło widać jakiej wielkiej klasy jest to gracz i ile znaczy dla drużyny. Bez niego Skra miała ogromne problemy z przyjęciem zagrywki i przegrała z Jastrzębskim Węglem. Ku zaskoczeniu wielu fanów Stefan Antiga nie przedłużył kontraktu na sezon 2011/12, zmieniając barwy Skry na barwy Delecty Bydgoszcz. Mimo to, bełchatowscy kibice nie zapomnieli o wkładzie, jaki włożył w sukcesy odniesione przez zespół przez ostatnie cztery lata. Na meczu 6. kolejki Plus Ligii, kiedy Skra podejmowała u siebie Delecte, Antiga otrzymał gromkie brawa od publiczności oraz podziękowania za grę od działaczy - wręczyli mu specjalny puchar oraz koszulkę, w której rozgrywał mecze.

stad__20111029_002

Kolejny transfer z zagranicy, przeprowadzony za czasów Daniela Castellaniego, okazał się równie głośny w polskiej lidze jak trafny. Miguel Angel Falasca, oprócz występów w klubach włoskich i hiszpańskich, był niejednokrotnie powoływany do reprezentacji Hiszpanii. To Mistrz Europy z 2007 roku i najlepiej rozgrywający zawodnik Pucharu Świata z tego samego roku. Jak można przeczytać w jednym z wywiadów "techniki uczył go Raul Lozano, zwycięskiej mentalności Andrea Anastasi". Podczas meczu wyróżnia go zagrywka i doskonały blok. Potrafi zablokować ataki wyższych od siebie rywali. Charakteryzuje go też umiejętność zachowania zimnej krwi. Nawet podczas najtrudniejszych meczy wydaje się spokojny i pewny siebie.

Hiszpan zakończył karierę reprezentacyjną, co pozwala mu koncentrować się na grze w klubie. Lepszego zawodnika Skra nie mogła sobie wymarzyć. Pierwszy raz na hali Energia Falasca zagrał w 2008 roku i z powodzeniem kontynuuje grę po dzień dzisiejszy. Póki co, nie przygotowuje się do żadnego transferu, jak sam mówi PGE Skra Bełchatów to najbardziej profesjonalny klub, w jakim do tej pory grał, a wraz z rodziną doskonale zaaklimatyzował się Bełchatowie. Miguel w Polsce często nazywany jest "Michałem Aniołem" z Bełchatowa.

Biorąc pod uwagę zarówno dotychczasowy staż gry, jak i ewentualne występy w przyszłych sezonach dobrymi kandydatami na weteranów PGE Skry Bełchatów są Daniel Pliński i Michał Winiarski. Obaj siatkarze wyróżniają się także indywidualnymi zdolnościami oraz dużym udziałem w sukcesach drużyny. Aby zasłużyć się dla danego klubu oraz zyskać dozgonną sympatie jego kibiców należy nie tylko grać w nim przez kilka kolejnych sezonów, ale również ciągle zachwycać wysokim poziomem gry. Niech to będzie receptą na sukces dla siatkarzy (z różnych przyczyn) pozostających w barwach jednego klubu.

Tekst autorstwa Gabrieli Rosiak