Nowy rower to zobowiązanie do tego aby jeździć jeszcze lepiej - mówi Weronika Jankiewicz. - Mam nadzieję, że ten rower pozwoli Weronice wznieść się na jeszcze wyższy poziom sportowy - dodaje Marek Chrzanowski, prezydent Bełchatowa. Wczoraj utalentowana kolarka LKS Stomil Kalita otrzymała od władz miasta nowiutki rower szosowy, w uznaniu za świetne wyniki sportowe.
Nowy rower renomowanej marki Kellys, z aluminiową ramą, karbonowymi widelcami i osprzętem Shimano kosztował 4 tys. zł, choć jego cena katalogowa jest wyższa. Tyle jednak miasto przeznaczyło na nagrodę dla Weroniki i za taką kwotę udało się rower zakupić. Waży zaledwie 8 kg, czyli tylko o 1,4 kg więcej niż dopuszczalne normy (kolarski rower szosowy nie może być lżejszy niż 6600 gram). - Jest to rower wysokiej klasy, bardzo dobry na tę kategorię wiekową, w młodziczkach Weronika na pewno będzie miała jeden z lepszych rowerów - mówi Bogdan Stasiak, trener Weroniki Jankiewicz w LKS Stomil Kalita Bełchatów. To ważne, bo do tej pory młoda zawodniczka startowała na starym, mocno już wysłużonym sprzęcie.
- Chcieliśmy podziękować i uhonorować Weronikę tym, co jest dla kolarza najważniejsze - mówi prezydent Marek Chrzanowski. - Mam nadzieję, że ten rower pozwoli Weronice wznieść się na jeszcze wyższy poziom sportowy.

fot. www.belchatow.pl
Serwis BELsport.pl ma ogromną satysfakcję, że sukcesy i osiągnięcia Weroniki Jankiewicz zostały dostrzeżone, bo to my jako pierwsi zaczęliśmy pisać o tej utalentowanej zawodniczce, jedynej dziewczynie w bełchatowskich klubach kolarskich (tutaj).
Weronika Jankiewicz jest rodzynkiem, w zdominowanym przez chłopaków bełchatowskim kolarstwie. Trener Bogdan Stasiak liczy, że jej sukces i docenienie osiągnięć pozwoli przyciągnąć do tego trudnego i wymagającego wielu wyrzeczeń sportu także inne dziewczyny. - Warto aby jaszcze ktoś z Weroniką jeździł, zwłaszcza, że są wyścigi makroregionu czy mistrzostwa Polski dwójkami lub drużynowe. Niestety Weronika nie może w nich startować, bo jest sama, nie ma partnerki. Szkoda, bo można by się pokazać w Polsce - podkreśla trener. - Ubolewam, że jest jedyną dziewczyną. Nawet z nią rozmawiałem, żeby może zachęciła jakąś koleżankę.
Ze znalezieniem chętnych dziewczyn jest jednak ciężko, bo choć koleżanki widzą sukcesy Weroniki, to do kolarstwa się nie garną. - Niestety koleżanki raczej nie są zainteresowane, ściganie się na rowerach nie specjalnie je pociąga - mówi Weronika. - Prędzej wolą siatkówkę.
Już jutro w Kurnosie trenerzy obu bełchatowskich klubów - Bogdan Stasiak z LKS Stomil Kalita i Stefan Piasecki z LSKK Lityński - organizują wyścig dla uczniów szkół. W dalszej kolejności planowany jest wyścig w Łękawie. Być może dzięki temu uda się przyciągnąć nowych adeptów kolarstwa, w tym także dziewczyny.

fot. www.belchatow.pl
Weronika Jankiewicz z kolarstwem na dobre związana jest od roku. Bakcyla zaszczepił jej mąż mamy, Mariusz Zawadzki, który sam przed laty był kolarzem, zresztą podopiecznym Bogdana Stasiaka. - Pod koniec sezonu miałem trudności by dotrzymać Weronice kroku, zostawiała mnie w tyle - mówi Mariusz Zawadzki, który wspólnie trenuje ze swoją podopieczną.
W zawodach kolarskich Weronika zadebiutowała w ubiegłym roku w cyklu Mazovia MTB Marathon. To było tylko przetarcie. W tym roku przepracowała cały sezon, była na większości eliminacji i zdecydowanie wygrała klasyfikację generalną w swojej klasie hobby, czyli dla dzieci (więcej o tym tutaj). Od nowego sezonu będzie już startować w klasie fit, na dłuższych trasach.
W międzyczasie Weronika przesiadła się także na rower szosowy i wystartowała w kilku wyścigach w barwach LKS Stomil Kalita, pod okiem Bogdana Stasiaka. - Dobrze jej idzie na szosie - krótko komentuje trener.
Choć zakończony właśnie sezon kolarski był pierwszym dla Weroniki Jankiewicz, w swoim debiutanckim roku startów osiągnęła już kilka sukcesów. Wygrała ogólnopolski wyścig w Głownie, była trzecia w ogólnopolskim kryterium ulicznym w Wieluniu, brązowy medal zdobyła także w Sławnie koło Opoczna w międzywojewódzkim wyścigu o mistrzostwo MTB młodzików. Trzy razy była też tuż za podium, na 4. miejscu, w tym w „Małym Wyścigu Pokoju” i międzywojewódzkich mistrzostwach młodzików w jeździe na czas. Wystartowała także w bełchatowskim wyścigu o Memoriał Henryka Łasaka. To sukcesy pokazujące potencjał młodej zawodniczki, zwłaszcza, że to jej pierwszy rok w kategorii młodziczek, na większości wyścigów rywalizowała z dziewczynami od niej starszymi, przynajmniej o rok. A rok różnicy, przede wszystkim w treningu, to w tym wieku bardzo dużo.
Dlatego obiecująco zapowiada się nowy sezon 2012 roku, w którym Weronika dalej startować będzie jako młodziczka. Dziewczyny ze starszego rocznika (1997, Weronika jest z rocznika 1998) odejdą już do kategorii juniorek młodszych, tym samym bełchatowianka powinna na trasach brylować. - O przyszły sezon jestem spokojny, w województwie łódzkim i makroregionie Weronika powinna dominować - ocenia trener Stasiak. - W tej kategorii wiekowej nie ma mistrzostw Polski, które zaczynają się dopiero na poziomie juniorek młodszych. Jak będzie w juniorkach młodszych zobaczymy, myślę, że ten najbliższy rok dużo pokaże. Wierzę, że swój poziom jeszcze podniesie, a jak będzie w przyszłości, tego oczywiście nikt nie zagwarantuje, to jest tylko sport i różnie to bywa, tym bardziej z dziewczynami.

fot. www.belchatow.pl
W nowym sezonie Weronika stawia na szosę, dlatego nie wiadomo czy uda jej się zamknąć cały cykl, czyli przynajmniej osiem wyścigów w Mazovia MTB Marathon. Na rowerze górskim także bowiem będzie startować, ale jeśli nie będzie to kolidowało z wyścigami na szosie. - Ustaliliśmy z rodzicami Weroniki, że dalej będzie bawić się w MTB. W tej kategorii wiekowej nie ma aż tak dużo wyścigów, żeby nie można było pogodzić jednego z drugim - mówi trener Stasiak. - Priorytetem są mistrzostwa makroregionu na szosie. Jeśli natomiast będą wolne weekendy to może spokojnie startować w cyklu Mazovia MTB. Nie musi brać udziału we wszystkich zawodach, bo nie wszystkie się liczą do klasyfikacji. Chcemy oczywiście aby wystartowała w bełchatowskich wyścigach, zwłaszcza teraz po otrzymaniu tego roweru od władz miasta, musimy się wywiązać i promować Bełchatów - podkreśla trener, odpowiadając o planach startowych za zawodniczkę, którą obecność mediów, prezydenta i całe zainteresowanie wokół niej wyraźnie peszyło. Trudno się jednak skromnej 13-latce dziwić.
Jest jeszcze jeden aspekt, czyli szkoła, która jak mówi Anna Zawadzka, mama Weroniki jest najważniejsza. - Jak będą słabsze wyniki w nauce to będzie zakaz treningów - podkreśla surowo. Zwłaszcza, że w szkole nie ma żadnej taryfy ulgowej. - Rodzice postawili wysoko poprzeczkę i Weronika nie ma żadnych forów w szkole - mówi Jolanta Fidala, dyrektorka Publicznego Gimnazjum nr 1, do którego uczęszcza Weronika, zapowiadając jednocześnie, że szkoła będzie wspierać swoją reprezentantkę w realizacji jej pasji. - Jako szkoła na pewno będziemy jej pomagali, jeśli zajęcia w szkole będą kolidować z jakimiś zawodami, zapewne uda się to pogodzić i zorganizować indywidualne wsparcie nauczycieli - podkreśla.
Weronika trenuje systematycznie. Oprócz startów w zawodach i indywidualnych, własnych treningów, trzy razy w tygodniu trenuje w klubie, po półtorej-dwie godziny, przejeżdżając średnio ok. 40 km na każdym treningu. Warto dodać, że będąc jedyną dziewczyną w grupie kolarzy LKS Stomil Kalita trenuje wspólnie z chłopakami. - W tym sporcie ważna jest systematyczność, a Weronika jest na każdym treningu. Nawet jak raz na jakiś czas nie może, bo coś jej wypada, wycieczka szkolna czy coś innego, to zawsze dzwoni i się usprawiedliwia. Na razie ma w sobie duże samozaparcie, zobaczymy jak będzie dalej. Jeździ z chłopakami, zresztą może i dobrze, że jeździ z nimi, bo ten charakter przez to także wykuwa. Jest jej ciężko, ale zaciska zęby i jeździ. Jak już nie może to trochę chowa się za auto. Za samochodem zresztą jeździ bardzo dobrze, zderzak już mi cały zdarła - śmieje się trener Stasiak. - Pomijając już samą przewagą fizyczną chłopaków, różnica między chłopakami, a dziewczynami jest duża, choćby w samym pokonywaniu zakrętów. Jeżdżą inaczej, dlatego jest jej trudniej.

Od lewej: Jolanta Fidala, Marek Chrzanowski, Weronika Jankiewicz, Bogdan Stasiak, Anna i Mariusz Zawadzcy
fot. www.belchatow.pl
Za dwa lata w Łodzi odbędzie się ogólnopolska olimpiada młodzieży, czyli mistrzostwa Polski juniorów młodszych w rożnych dyscyplinach sportu. Jest wielce prawdopodobne, że kolarskie wyścigi szosowe w ramach tej olimpiady zorganizuje Bełchatów. Za dwa lata Weronika będzie już juniorką młodszą, a więc w olimpiadzie młodzieży będzie mogła wystartować. To jest jak mówi trener Stasiak cel długofalowy. Jeśli się uda, być może Weronika nawiąże do sukcesu Katarzyny Włodarczyk, która 11 lat temu zdobyła dla klubu z Bełchatowa złoty medal mistrzostw Polski.

POLLXT_LOADING
Komentarze
ale jest sporo w tym racji, slogan Bełchatów miasto sportu jest hipokryzją władz tego miasta, bo bez Skry i GKS, na które daje kasę PGE, to sport w Bełchatowie kwiczy.
Miasto daje kasę na szkolenie młodzieży w GKS i Skrze, tymczasem na inne dyscypliny i kluby symbolicznie... Stypendia też są śmieszne. Szkoda, bo rzeczywiście tak będzie jak pisze ABCDE, dziewczynie dadzą rower, a reszcie po lizaku...
Zmieńcie sposób myślenia. To że teraz musisz sponsorować się sam wyjdzie Ci na zdrowie i wpłynie na samoocenę. Jeśli będziesz dobry przebijesz się do wielkiej Skry i zaczniesz zarabiać jak Oni.
W Anglii dotacje rządowe dostają tylko te dyscypliny, które rokują medalami na najważniejszych imprezach. Jak ktoś chce się bawić w sport niszowy, to musi opłacać go sobie sam, albo szukać sponsora
po spełnieniu szeregu warunków, których to warunków nie idzie spełnić w większości dyscyplin w których Polacy są mistrzami. U nas też jest tak że dotowane są tylko dyscypliny olimpijskie albo z silnym lobby w których Polacy mogą zdobyć medal. Zobacz jak traktowana była kadra skoczków za Małysza. To samo dotyczy się sztafety polskiej w biegach narciarskich kobiet. Jak dbają o Kowalczyk a jak o inne dziewczyny.
Z jednym masz rację bez sponsorów żaden sport indywidualny nie ma możliwości
ABCD telewizja pokazuje to na czym może zarobić, widocznie turniej orlika ma lepszą oglądalność niż MP w kolarstwie. Młodzi bełchatowscy kolarze muszą wyjeżdżac, pływacy, lekkoatleci też. To normalne, że poza Skrą i GKS w Bełchatowie nie ma żadnego klubu, w którym można uprawiać jakąś dyscyplinę na poziomie w wieku seniora. Najlepsi mogą wyjechać na AWF-y lub do innych klubów w Polsce i tyle. Reszta przepada.
Tymczasem do GKS i Skry ściąga się juniorków z kraju, daje kontrakty, a belchatowianie siedzą na trybunach. Ilu było zawodników z Bełchatowa w Młodej Lidze siatkarzy w tamtym roku? Dlaczego nie promuje się wychowanków, tylko ściąga gości z kraju, skoro i tak wiadomo, że nie mają szans przebicia się do pierwszego składu... To jest bez sensu
Co do kolarstwa jeszcze, to utrzymywanie dwóch klubów w takim mieście jak Bełchatów to idiotyzm. Dlaczego się nie połączą w jeden i nie zsumują tych dotacji od UM i sponsorów w jedno. Ale pewnie grają ambicje co niektórych działaczy....
;]
I do kibica, nie obraź się ale pisanie że za Rozpary wszyscy mieli, jest nie na miejscu. Z jednym masz rację wtedy były inne czasy. Powtórzę samorząd orze jak może ale wszystkim nie pomoże. Jesteśmy prowincją i tyle.Nawet chyba nie wiecie co się dzieje z podziałem środków na sport w Łodzi. Tam dopiero są jaja.
Odnośnie roweru, co to za rower za 4 tyś zł. Jeżeli dobra rama do roweru kolarskiego kosztuje około 10 tyś zł i oczywiście więcej. Dobrze że dostaje ktoś ten sprzęt ale on się nie nadaje dla wybitnych talentów, raczej to jest zamknięcie buzi dla innych aby mieli mniejsze podstawy do uzasadnionych nażekań. Koniec czasów kiedy była dobra drużyna seniorów-elity w kolarstwie. Bez dużych finansów niewiele da się zrobić.
niech dziewczyna ma rower i niech jeździ i wygrywa a nie tylko się żalicie jakie to niesprawiedliwe.!