Wygrana Mackiewicza i porażka Broncla na Gali WCA Fight Night

2018-04-12 10:54:09

Wygrana Mackiewicza i porażka Broncla na Gali WCA Fight Night

Dwóch bełchatowskich fighterów - Maciej Mackiewicz i Szymon Broncel wzięli udział w czwartej edycji Gali WCA Fight Night w Warszawie. "Macka" w ostatniej walce karty głównej pokonał swojego rywala jednogłośną decyzją sędziów, a z kolei Szymon przegrał amatorską walkę MMA przed czasem, przez duszenie.



Pojedynek Szymona Broncla z Tomaszem Skorodziłło zapowiadał się ciekawie z tego względu, że obaj zawodnicy spotkali się już ze sobą w ubiegłym roku w finale Amatorskiej Ligi MMA, gdzie bełchatowianin przegrał na punkty, a starcie na Gali WCA Fight Night IV miał być swoistym rewanżem za tamtą potyczkę. Pojedynek ten nosił miano walki amatorskie j MMA w kategorii wagowej do 77 kg. Na ważeniu Szymon Broncel wniósł na wagę 77,4kg i zmieścił się on w limicie wagowym z półkilogramową tolerancją, a z kolei jego rywal ważył równo 77kg.

Wydawało się, że od początku walkę pod kontrolą miał Szymon, który swoją przewagę zaznaczył w stójce mocnym sierpowym na szczękę rywala, ale Tomasz Skorodziłło, mimo że był zamroczony, zdołał obalić 25-latka. Mimo wszystko Szymon efektownie wydostał się z balachy na rękę, a na 5 sekund przed końcem pierwszej rundy dał się wpakować w trójkąt, a jego rywal umiejętnie to wykorzystał i skutecznie zapiął duszenie nogami, co spowodowało, że Broncel przegrał ten pojedynek. - Myślę, że walka wyglądała dobrze do momentu, w którym dałem się obalić przeciwnikowi, mówi Szymon. - Wiedziałem, że rywal prezentuje większe umiejętności w parterze i w ubiegłym roku zdobył tytuł Mistrza Polski. Walkę przegrałem, ale sam fakt wystąpienia na takiej gali to duża dawka motywacji, podkreśla Broncel. - Sama walka na tej gali była już sukcesem. Trzeba poprawić umiejętności w parterze i walczymy dalej - dodaje z kolei trener z klubu Gladiators Bełchatów, Michał Benben.

Szymon Broncel o walce dowiedział się dwa tygodnie przed galą, a więc nie miał zbyt wiele czasu, aby lepiej przygotować się do tego starcia. Warto też zaznaczyć, że bełchatowianin miał do zrzucenie 5kg wagi. - Zrzucenie tylu kilogramów nie pozwoliło się lepiej przygotować. Brakowało siły na mocniejsze jednostki treningowe, zaznacza 25-latek.

- W zawodach biorę udział wtedy, kiedy mam na to czas. Na co dzień pracuję w systemie i ciężko jest niekiedy to wszystko pogodzić ze sobą. W ubiegłym roku zaliczyłem tylko dwa starty - jeden w ALMMA, gdzie zająłem 2. miejsce, przegrywając w finale właśnie z tym samym przeciwnikiem, z którym walczyłem teraz. Drugim startem była wygrana walka na warszawskiej grandzie w formule K1, tłumaczy Szymon.

Kolejnym celem bełchatowianina jest wzięcie udziału w amatorskich Mistrzostwach Europy MMA, które odbędą się już w maju.



Ostatnią walką na karcie głównej w trakcie Gali WCA Fight Night IV był pojedynek kolejnego z bełchatowian, Macieja Mackiewicza z Norbertem Wątrobskim. To starcie również odbywało się w kategorii wagowej do 77kg, a na ważeniu "Macka" wniósł na wagę 77,2kg, a jego rywal 75,3kg. Pojedynek odbył się na dystansie 3 rund po 5 minut na zasadach najlepszej organizacji świata UFC (dozwolone były łokcie na twarz). W tej walce swoje 3 zawodowe zwycięstwo w MMA odniósł Mackiewicz, który wygrał z dotychczas także niepokonanym w zawodowym MMA, Nobertem Wątrobskim przez jednogłośną decyzję sędziów. - Założenia trenera były takie, żeby wywracać i utrzymywać walkę w parterze i tam szukać poddania lub rozbijać rywala ciosami i łokciami - mówi bełchatowianin. Rywal preferował zdecydowanie walkę w stójce, a z kolei Mackiewicz to zawodnik, który pół życia trenował głównie zapasy m.in. w sekcji GKS Bełchatów i przez spory czas trenował także brazylijskie jiu-jitsu. Plan i cel Maćka oraz jego trenera udało się wykonać w stu procentach. W każdej z rund po krótkiej wymianie ciosów w stójce "Macka" szybko sprowadzał walkę do parteru, a tam przez trzy rundy zajmował się rozbijaniem głowy rywala łokciem. - Muszę przyznać, że Norbert to naprawdę twardy gość, bo wyprowadziłem jakieś 50 łokci + kilka naprawdę mocnych uderzeń, z czego większość często dochodziła na twarz rywala, a on to wytrzymał - mówi Maciej Mackiewicz.

- Najważniejsze, że dokładam trzecie zawodowe zwycięstwo. Co do mojej sportowej kariery to sztuki walki zacząłem trenować w wieku 7 lat. Najpierw było to karate, które trenowałem ponad 2 lata, później w szkole podstawowej zapisałem się na zapasy i trenowałem je aż do czasu studiów. MMA zacząłem trenować w Warszawie jakieś 4 lata temu w Centrum Atletyki i najpierw byłem w grupie amatorskiej u Anzora Azhieva, zawodnika KSW, a od ponad 2 lat jestem w grupie zawodowej u trenera Roberta Jocza w Berkut WCA Fight Team, który jest obecnie najmocniejszym klubem w Polsce według Herklesów 2017. Trenują tam m.in. zawodnicy najlepszej organizacji świata UFC, najlepszej organizacji w Europie ACB i najlepszej organizacji w KSW. Są to: Jan Błachowicz, Bartosz Fabiński, Daniel Omielańczuk, Damian Janikowski czy Piotr Strus - opowiada Mackiewicz.

fot. WCA Fight Night / Aleksandra Sędek / Facebook

Artykuł dodał: Adam Kieruzel

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 587645 odwiedzin