Piotr Kopek: Wod-Kan wspiera bełchatowski sport

2017-11-22 12:58:12

Piotr Kopek: Wod-Kan wspiera bełchatowski sport

- Chcemy, aby środki wpłacane przez mieszkańców Bełchatowa w ramach opłat za wodę i ścieki były wsparciem dla tych samych mieszkańców w zakresie rozwijania i kształtowania pasji ich dzieci, wnuków - mówi Piotr Kopek, prezes Wod-Kanu o tym, dlaczego miejska spółka zaangażowała się w sponsoring sportu młodzieżowego. - W mojej ocenie z roku na rok widoczna jest równia pochyła w zakresie obniżania poziomu szkolenia w GKS - dodaje prezes Wod-Kanu, który sponsoruje też GKS i dodaje, że widzi konieczność zmian w tym zakresie.

Dlaczego Wod-Kan zaangażował się w sponsoring sportu w Bełchatowie?
Piotr Kopek, prezes zarządu Wod-Kan Sp. z o.o.: Nasza spółka dysponuje środkami finansowymi mieszkańców Bełchatowa, pochodzącymi z opłat za wodę i ścieki. W naturalny sposób uznaliśmy, że naszym obowiązkiem jest wspieranie utalentowanych dzieci i młodzieży z naszego miasta w rozwijaniu ich pasji. Postawiliśmy na sport, bo wiemy jak potrafi pozytywnie wpływać na rozwój młodych ludzi, szczególnie w dzisiejszych, zdominowanych przez internet, czasach. Finanse jakie możemy przeznaczyć na sponsoring sportu są śmiesznie małe dla sportu wyczynowego, ale na poziomie lokalnych stowarzyszeń mogą stanowić bardzo istotny element budżetu. Dlatego postanowiliśmy, że środki, które są w skali firmy niewielkie, będziemy przeznaczać na wsparcie dla dzieci i młodzieży, która wykazuje zainteresowanie różnymi dyscyplinami sportowymi. Bełchatów, mimo, że ma ambicje, nie może równać do takich ośrodków sportowych, jak Warszawa, Poznań, Gdańsk, Wrocław czy Kraków. Młodzieży jest u nas zdecydowanie mniej niż w większych ośrodkach i umiejętność wyłowienia utalentowanych perełek ma szczególne znaczenie. Nakłada to na wszystkich - trenerów, nauczycieli, ale również na władze lokalne - obowiązek, aby te talenty nie zostały zmarnowane. Wszyscy w Bełchatowie cieszyli się kilka miesięcy temu z sukcesów Oli Gaworskiej. Ale pewnie niestety na palcach góra dwóch rąk można policzyć osoby, nie związane z lekką atletyką, które jeszcze przed jej występem na mistrzostwach świata w Londynie wiedziały o jej istnieniu.

Ola Gaworska to wyjątek.
- Jej sukcesy to idealny przykład tego, że dzięki niesamowitej determinacji, czy wręcz uporowi można spełniać marzenia. Trenerzy Tomasz Wojciechowski z MUKS, Dariusz Rybarczyk, czy Łukasz Mantyk z BKL, pracujący przez lata z pasją i dla idei, nie raz już pokazali, że z bełchatowian można wyłowić sportowe diamenty. Stąd nasza filozofia wsparcia finansowego dla tych, którzy przez lata dzięki swojemu uporowi funkcjonują nie zważając na problemy. Tak jest właśnie z koszykarkami MUKS, czy lekkoatletami BKL. Marzy mi się, aby za 5, 10, 15 lat, oglądając mistrzostwa świata, Europy, czy Igrzyska Olimpijskie, czy to w grach zespołowych, czy dyscyplinach indywidualnych, mieszkańcy Bełchatowa trzymali kciuki za kogoś, kto się tutaj urodził, wychował i którego talent został tutaj nie tylko zauważony ale również ukształtowany.

Reklamy Wod-Kanu widać też na stadionie GKS. Ten klub też wspieracie.
- Bez owijania w bawełnę - jest to wsparcie związane z zadłużeniem GKS wobec naszej spółki. Co nie znaczy, że gdyby tego zadłużenia nie było, to nie byłoby wsparcia. Ale wówczas w pierwszej kolejności rozmawialibyśmy o pomocy wyłącznie dla drużyn dziecięcych i młodzieżowych. Utożsamiając się z klubem, nasze reklamy pojawiają się na meczach, co jest dowodem, że potrafimy z bardzo dużą dozą wyrozumiałości podejść do problemów, które w tym momencie są udziałem tego klubu.

383.jpg

W GKS zdolnej młodzieży też nie brakuje.

- GKS Bełchatów od dziesiątek lat szkoli młodzież. Absolutnie nie kryję, że w mojej ocenie z roku na rok widoczna jest równia pochyła w zakresie obniżania poziomu jej szkolenia. Odstajemy coraz bardziej organizacyjnie i sportowo od innych, nie tylko dużych ośrodków, gdzie jest ekstraklasa. Uważam, że wielkość publicznych środków zaangażowanych w szkolenie dzieci i młodzieży w GKS powinna dawać gwarancję zdecydowanie lepszej organizacji zajęć jak i również poziomu szkolenia. Niestety nie dostrzegam perspektyw, które mogłyby napawać optymizmem. Kilkaset tysięcy złotych, jakie w ciągu każdego roku ma do dyspozycji GKS na szkolenie młodych piłkarzy, moim zdaniem można wykorzystać zdecydowanie lepiej. Mimo, że od tego roku rodzice płacą za szkolenie jak w prywatnej szkółce, dalej zajęcia odbywają się w bardzo licznych grupach. W młodszych rocznikach jeden trener przypada nawet na 25 - 30 chłopców. Na jednym boisku potrafi jednocześnie trenować nawet 120 piłkarzy w wieku od 7 do 17 lat. Na zdjęciu ładnie to wygląda, ale szkoleniowo to partyzantka i amatorszczyzna, żeby nie powiedzieć fikcja. Jeżdżę na turnieje dzieci po całej Polsce, rozmawiam z innymi rodzicami,  trenerami, działaczami klubów i akademii piłkarskich i widzę, że model szkolenia w GKS nie zmienił się od nastu lat, bo działaczom jest tak wygodnie. Trenerem w tym klubie był mój ojciec, sam w nim grałem przez kilkanaście lat jako dziecko i nastolatek, mój syn też teraz trenuje, więc wiem co mówię. Jeśli chcemy dać perspektywy młodym, utalentowanym bełchatowianom, to trzeba to zmienić. Nie dla działaczy, ale dla tych kilkuset młodych chłopców, którzy się tutaj urodzili i rozpoczęli, czy rozpoczną przygodę z piłką. Dać im szansę na to, aby sport, który jest ich pasją, popartą nierzadko talentem, był dla najbardziej zdeterminowanych źródłem utrzymania w przyszłości. Wiem, że uda się to jednostkom, ale jaką satysfakcję wszyscy będziemy mieli, jeżeli piłkarz, który od dziecka trenuje w  Bełchatowie przebije się do ekstraklasy, reprezentacji kraju. Pękniemy wtedy z dumy i obyśmy doczekali takich czasów. Naszym zadaniem - sponsorów, samorządowców, jest zrobić wszystko, aby nie zmarnotrawić tych szans i telnetów. Tak, jak nie marnotrawi się ich w BKL, czy MUKS Bełchatów, przy nieporównywalnie skromniejszych budżetach. Nie sposób też nie zauważyć bardzo dużego zaangażowania rodziców, którzy nie szczędzą swojego czasu i nie rzadko pieniędzy, aby treningi odbywały się w optymalnych, normalnych na dzisiejsze czasy warunkach. Bez nich w GKS byłoby jeszcze gorzej niż jest.

Ogłaszaliście już podpisanie umowy z MUKS Bełchatów, ale z tego co wiem, plany są szersze.
- Wod-Kan pomagał i będzie pomagać młodym sportowcom z Bełchatowa. To nasza misja społecznej odpowiedzialności biznesu. W roku bieżącym i ubiegłym na działania marketingowe i sponsoring sportu wydamy w sumie zdecydowanie mniej, aniżeli spółka wydawała na te cele w 2013 i 2014 roku. Tylko czy ktoś pamięta, aby Wod-Kan był w tamtych latach dobrodziejem sportu, wspierał finansowo młodych sportowców? Mamy zdecydowanie odmienny pomysł na wspieranie cennych społecznie inicjatyw, służących lokalnej społeczności, niż poprzednia władza. Tym się różnimy. Nasze działania nie tylko widać w mieście, ale niosą one wymierną pomoc tym środowiskom do których jest ona dedykowana. W tym miesiącu podpiszemy umowę sponsoringową z Bełchatowskim Klubem Lekkoatletycznym. Podobnie jak w umowie z MUKS, sukces sportowy zawodników i trenerów ma szansę zaowocować dodatkową premią na działalność klubu. A to nie wszystko. Młodzi bełchatowianie trenują kolarstwo, karate, taekwondo, grają w siatkówkę, rugby i uprawiają jeszcze kilka innych dyscyplin. Liczę na to, że znajdą się firmy, które pomogą młodym sportowcom, tak jak my to robimy. Spółki Wod-Kan niestać, aby wyjść naprzeciw wszystkim wnioskom i oczekiwaniom.

384.jpg

Bilbordy, które pojawiły się w przestrzeni publicznej w mieście są też chyba dobrym bodźcem motywującym dla młodych sportowców. Mogą w końcu zobaczyć, że już nie tylko Skra i GKS, ale też oni są dostrzegalni.
- Nie kryjemy tego, że nasza kampania ma przynieść radość i satysfakcję tym, którzy są jej twarzami. Nie raz jeszcze pokażemy mieszkańcom Bełchatowa jak pozytywnie nakręconą i utalentowaną mamy młodzież w Bełchatowie. Chcemy docenić ich sukcesy i pokazać je mieszkańcom. Pokazać, że wśród nas jest mistrzyni świata w trójboju siłowym, medaliści Mistrzostw Polski w lekkoatletyce, utalentowane tenisistki, utalentowani piłkarze, wyśmienity specjalista od wspinaczki ściankowej, czołowi w kraju zapaśnicy. Chcemy pokazać, że w mieście, w którym nie ma żadnych tradycji koszykarskich, jest grupa dziewczyn, która ma pasję i pod okiem trenera, który ma pozytywnego bzika na tym punkcie, trenuje tak wytrwale, że dzisiaj jest liczącą się siłą w województwie, a zawodniczki zapraszane są na zgrupowania kadry narodowej. To fenomen, o którym nie mówić, to grzech! Jeżeli ta kampania podtrzyma ich na duchu i da im zapał do dalszego trenowania, to jestem przekonany, że za kilka lat przypomnimy sobie ten bilbord i powiemy, faktycznie ta osoba, wtedy kilkunastoletnia, dziś odnosi sukcesy w sporcie.

Ale złośliwi powiedzą, że Wod-Kan chce przykryć swoje problemy. Nie oszukujmy się, spółka w ostatnich latach nie miała dobrej prasy. Odór z oczyszczalni to temat publicznej debaty od paru lat.
- Zostałem prezesem tej spółki w grudniu 2014 roku, kiedy śmierdziało w Bełchatowie niemiłosiernie, ale wówczas nie robiliśmy tej kampanii, gdyż faktycznie uprawnione byłoby stwierdzenie, że tą kampanią chcemy przykryć cuchnący problem z którym do momentu objęcia funkcji prezydenta przez Mariolę Czechowską, nikt nie potrafił sobie poradzić. Ale poszliśmy inną drogą. Najpierw poświęciliśmy czas i środki aby zoptymalizować koszty spółki, wyhamować niemal coroczne podwyżki opłat za wodę i ścieki oraz podnieść komfort życia bełchatowian. Ceny wody i ścieków nie zmieniły się od 2015 roku. W odczuwalny sposób poprawiliśmy jakość powietrza, którym oddychamy i tylko złośliwi mogą dziś powiedzieć, że w Bełchatowie nic w tym zakresie się nie zmieniło. Nastał więc już czas, żeby Wod-Kan nie był jedynie kojarzony z negatywnymi skutkami działalności oczyszczalni ścieków. Dlatego realizujemy kampanię społeczną, która ma pokazać Wod-Kan jako spółkę, która ma poczucie społecznej odpowiedzialności. Chcemy, aby środki publiczne wpłacane przez mieszkańców Bełchatowa w ramach opłat za wodę i ścieki były wsparciem dla tych samych mieszkańców w zakresie rozwijania i kształtowania pasji ich dzieci, wnuków. Mamy ambicję przekazywać pieniądze dla dzieci, które żyją i uczą się w Bełchatowie, po to, aby dać im perspektywy skutecznej rywalizacji w przyszłości na zdecydowanie większych arenach sportowych niż tylko boiska szkolne.

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 432354 odwiedzin