Krzysztof Brezyna: To moje duże osiągnięcie

2017-10-29 09:00:02

Krzysztof Brezyna: To moje duże osiągnięcie

Przełom lipca i sierpnia br. był dla Krzysztofa Brezyny wyjątkowy. Opublikowano wtedy najnowszy ranking tenisistów na wózkach, a on plasował się pośród stu najlepszych graczy. - Było to dla mnie olbrzymie osiągnięcie - przekonuje zawodnik, który w mijającym roku m.in. reprezentował Polskę na Mistrzostwach Świata oraz wygrał turniej międzynarodowy we Włoszech.

Bełchatowskie Towarzystwo Sportowe "AS" może pochwalić się trójką tenisistów, którzy odnoszą znaczące sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Wszyscy zostali ostatnio nagrodzeni finansowa za swe wyniki, a obok Brezyny były to dwa lokalne talenty - Marta Dudek i Nikola Niepsuj.

Mijający rok dla bełchatowianina jest wyjątkowy, zarówno pod względem osiąganych wyników, ale i wspomnianego wcześniej rankingu. Są wyniki, jest odzwierciedlenie na liście światowej. - W tym roku udało mi się wskoczyć do pierwszej ’setki’ rankingu, co było dla mnie olbrzymim osiągnięciem. Przez dwa tygodnie w rankingu singlowym byłem na 86., a deblowym na 62. pozycji Było to naprawdę duże osiągnięcie, zwłaszcza że w rankingu światowym sklasyfikowanych jest blisko ośmiuset graczy - wyjaśnia Brezyna i nie ukrywa, że pamiątkę w postaci wydruku rankingu zachował.

Obecnie w singlu jest tuż za pierwszą ’setką’, zaś w deblu sklasyfikowany jest na 78. miejscu. Co ciekawe, w grze podwójnej zdobył ponad dwa razy więcej punktów niż w singlu, co też pokazuje jak mocny czuje się na kortach gdy ma obok sportowe wsparcie. Tak było m.in. we Włoszech, gdzie w turnieju deblowym razem z rosyjskim partnerem - Leonidem Shevchikiem - zwyciężyli. Ku zaskoczeniu obserwatorów pokonali w finale włosko-szwajcarską parę rozstawioną z numerem 1, Massimiliano Banci/Daniel Pellegrina. - Faworyci bardzo pewnie przystąpili do tej gry, ale póki piłka w grze, staraliśmy się im na sportowo utrzeć nosa. Udało się - cieszy się Brezyna. - Walka była do końca, decydował super tie-break, który wygraliśmy 10-7. Grałem z tym Rosjaninem pierwszy raz w parze, nigdy wcześniej nie było nam dane wspólnie wystąpić. Aczkolwiek ta współpraca wyszła bardzo dobrze - wspomina.

374.jpg

Ten sukces dał mu 95 punktów rankingowych. Po 55 "oczek" otrzymał za ćwierćfinały w dwóch polskich turniejach - Płock Orlen Polish Open oraz Wrocław Cup. Ponadto Brezyna rywalizował w deblu na Ukrainie, w Hiszpanii, Portugalii i Francji. - Na turniejach międzynarodowych często zdarza się tak, że jedziesz na zawody sam lub z kolegą, ale na miejscu decydujesz, czy czuje się na siłach by zagrać jeszcze w grze podwójnej. O takich wyjazdach decydują też pieniądze, bo taki występ trzeba też sfinansować. Wówczas musimy sobie dobierać partnerów, również zagranicznych, już na miejscu. Często mamy też kontakt przez Facebooka, telefon - tłumaczy.

Równie istotnym startem w tegorocznym kalendarzu bełchatowianina były płockie Mistrzostwa Polski. W singlu Brezyna rozstawiony z "czwórką" niczym wiatr przemknął przez drugą rundę i ćwierćfinał, by w półfinale ulec późniejszemu mistrzowi Kamilowi Fabisiakowi. Dało mu to trzecie miejsce. - To moje pierwsze singlowe trofeum Mistrzostw Polski, więc tym bardziej cieszy - wyjaśnia i podkreśla, że o wiele lepiej było w deblu. Tutaj Brezyna wystąpił w parze z Maksymilianem Szarym, jego częstym wyborem w grze podwójnej. Turniejowa "dwójka" dotarła aż do finału, by tam rozegrać emocjonujący pojedynek z parą Fabisiak/Piotr Jaroszewski (4/6 3/6).

Dobre występy zawodnika BTS "AS" skutkowały także powołaniem do kadry narodowej, z którą awansował na Drużynowe Mistrzostwa Świata. By tam zagrać Polacy musieli przebrnąć przez kwalifikację, do których na wszystkich kontynentach przystąpiło ponad 60 drużyn. Biało-czerwoni awans wywalczyli wygrywając turniej w Portugalii, a następnie z bardzo dobrej strony pokazali się na Sardynii. Obok Brezyny nasz kraj reprezentowali Kamil Fabisiak i 62-letni Tadeusz Kruszelnicki, najbardziej utytułowany niepełnosprawny tenisista. W grupie Polacy zajęli pierwsze miejsce.

376.jpg

- Losowanie było dla nas szczęśliwe i wylosowaliśmy Japonię, Tajlandię oraz Koreę Południową. Oceniając rywali pojawiła się w naszych szeregach jeszcze większa mobilizacja, ponieważ była realna szansa nawet na wygranie grupy - wspomina nasz tenisista i podkreśla, że bój o pierwsze miejsce z Koreą kosztowało ich wiele zdrowia, a każdy punkt był wręcz "wyszarpany". - Nasza grupa była bardzo wyrównana i mimo wygranych po 2:1 z ekipami Tajlandii oraz Japonii o wszystkim zadecydować miała ostatnia kolejka gier grupowych. Była nawet obawa, że jeśli nie wygramy z Koreą to możemy spaść do baraży o utrzymanie w Mistrzostwach. My graliśmy z Koreą Płd., zaś na korcie obok Japończycy walczyli z Tajlandią. Ciśnienie cały czas rosło, ponieważ Japonia gładko radziła sobie z Tajlandią, a nasi wózkarze musieli wręcz wyszarpać każdy punkt walecznym Koreańczykom. Na szczęście wytrzymaliśmy fizycznie oraz psychicznie i pokonaliśmy Koreę 2:1. Dało nam to pierwsze miejsce w naszej grupie i awans do półfinału Drużynowych Mistrzostw Świata - opowiada Brezyna.

W półfinale Polacy ulegli jednak Brytyjczykom, a w walce o brąz Belgom. Czwarte miejsce biało-czerwonych to najlepsze osiągnięcie w tej dyscyplinie od kilkunastu lat. - Udział w eliminacjach, a potem w Drużynowych Mistrzostwach Świata był dla mnie dużym wyróżnieniem i pokazaniem, że moje postępy zostały dostrzeżone. Możliwość treningów oraz grania z najlepszymi polskimi tenisistami w grze podwójnej znaczyło bardzo wiele i mam nadzieję, że zaprocentuje w przyszłości - cieszy się Brezyna.

Podbudowany tak upływającym rokiem Brezyna ma w planach zagrać jeszcze w Grecji, Czechach i na koniec sezonu w Drzonkowie pod Zieloną Górą. - W Grecji korzystając z dobrej pogody zagramy na kortach zewnętrznych, a co ciekawsze, kortach trawiastych. Dla nas "wózkarzy" to dość duże utrudnienie, ale i odczuwalna różnica. W większości przypadków trenujemy na cegle, ale nie ma co narzekać, trzeba, będzie dać z siebie sto procent. Co ciekawe, wózki zostały również ostatnio wpuszczone na zielone korty Wimbledonu, co też pokazuje, jak mocno ruszyliśmy do przodu - mówi bełchatowianin wyraża nadzieję, że w przyszłości będzie okazja aby "wózkarze" wrócili do Bełchatowa na Miejskie Korty Tenisowe, gdzie już dwukrotnie byli i rywalizowali.

375.jpg

- Tenis ziemny na wózkach jest bardzo wymagającą dyscypliną sportową, w której nie odnosi się szybko dobrych wyników. Tym bardziej jest to utrudnione, ponieważ jako nieliczna dyscyplina sportów dla osób niepełnosprawnych, nie ma szczegółowych podziałów ze względu na schorzenia. W jednej grupie rywalizować muszą osoby po urazach kręgosłupa z paraliżami dolnych kończyn - taką osobą jestem ja - oraz osoby po amputacjach jednej lub dwóch kończyn dolnych, a nawet niepełnosprawni z lekkimi dysfunkcjami narządu ruchu. Niestety brak tych podziałów powoduje, że zawodnicy po urazach kręgosłupa mają bardzo małe szanse na pokonanie bardziej sprawnych przeciwników - dodaje na koniec Krzysztof Brezyna, bełchatowski medalista zawodów tenisa ziemnego, wielokrotny stypendysta sportowy Miasta Bełchatowa.

fot. Archiwum prywatne Krzysztofa Brezyny

Artykuł dodał: Kamil Haładaj

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 218895 odwiedzin