Grzelak: Mam tutaj wielu przyjaciół

2017-09-12 22:29:11

Grzelak: Mam tutaj wielu przyjaciół

Po sobotnim, remisowym starciu PGE GKS-u Bełchatów z Legionovią Legionowo porozmawialiśmy z głównym "bohaterem" tego spektaklu przede wszystkim dla drużyny gości - Mikołajem Grzelakiem. To właśnie wychowanek GKS-u bramkę na 1:1 strzelił w doliczonym czasie gry dzięki czemu Legionovia z Bełchatowa wywiozła jeden cenny punkt.

"Brunatni" prowadzenie objęli dopiero w 82. minucie meczu kiedy to rzut karny wywalczony przez Dawida Flaszkę na bramkę zamienił niezawodny w tym aspekcie gry kapitan Patryk Rachwał: - Z przebiegu meczu musimy być zadowoleni, że zdobyliśmy ten punkt, a z kolei Bełchatów ubolewa nad tym. Taka jest piłka. Widać po transferach i grze GKS-u, że ta drużyna ma aspiracje na awans i życzę im tego z całego serca. Chcieliśmy zrobić niespodziankę, zdobyć trzy punkty, bo wiadomo, że tutaj w Bełchatowie każdej drużynie gra się ciężko, ale i tak punkt jest zadowalającym wynikiem - mówi Grzelak.

Przypomnijmy, że wywodzący się z rocznika ’91 Mikołaj Grzelak swoje trafienie zanotował w...? 91. minucie meczu. To raczej nie przypadek. - Bardzo ciężko strzela się bramki rodowitej drużynie, ale taka jest moja praca. Nie cieszyłem się po zdobyciu bramki. Chciałbym strzelać dla Bełchatowa, ale jestem w Legionowie i strzelam dla Legionowa i też się z tego cieszę, ale z szacunku dla kibiców nie celebrowałem tej bramki. Nasza kadra przeszła dużą rewolucję i to dlatego te pierwsze mecze tak wyglądały, a teraz się rozkręcamy, powoli się zgrywamy, mamy trzy mecze bez porażki i mam nadzieję, że kolejne mecze będą jeszcze bardziej pozytywne - dodaje Mikołaj.



Nie jest tajemnicą, że Mikołaj Grzelak jak i Bartłomiej Bartosiak to bardzo dobrzy znajomi, którzy lubią sobie niekiedy dokuczać zwłaszcza po meczach w których grają przeciwko sobie. - Na pewno znajdzie się chwila na docinki dla Bartka Bartosiaka. On mi docinał wiosną, teraz ja sobie pozwolę na kilka szpileczek w stronę Bartka - mówi Mikołaj Grzelak.

- Tą bramkę dedykuję swojej rodzinie, swojej narzeczonej, bo byli na meczu, ale także swoim przyjaciołom z środowiska kibiców GKS-u, którzy pewnie po tej bramce mieli mieszane uczucia. Z Bełchatowem zawsze się ciężko gra zwłaszcza przy Sportowej 3. Ten zespół jest jeszcze lepszy niż wiosną poprzedniego sezonu kiedy to mecz zakończył się wygraną 3:2 GKS-u. Mimo kontuzji ten aktualny GKS jest lepszy i bełchatowianie nie rozczarowują. Nie można tego tak nazwać. Im po prostu brakuje kropki nad "i", ale jeśli popracują nad tym to mogą być naprawdę silną drużyną. Życzę GKS-owi Bełchatów awansu na zaplecze Ekstraklasy.

A co o ewentualnym powrocie do Bełchatowa i kibicach na GIEKSA Arenie sądzi Mikołaj Grzelak? - Nie chcę rozmawiać o tym jak wyglądały kulisy mojego rozstania się z GKS-em. Ludzi, którzy wówczas byli w klubie już tutaj nie ma, ale jeśli kiedyś byłaby taka szansa to z chęcią bym tutaj wrócił. Skupiam się jednak na tym co jest teraz, na swojej grze, rozwoju i występach w Legionovii. Tradycją jest, że gram tutaj pod spodem z koszulką GKS-u. Mam tutaj kolegów z którymi chodziłem do liceum sportowego, pozwolę sobie na krótkie docinki w ich kierunku. Oni też się z tego cieszą, gratulowali mi, zawsze mnie wspomagają i mi dobrze życzą - kończy Grzelak

Przesympatycznemu Mikołajowi życzymy wszystkie dobrego, jak najwięcej bramek strzelanych, ale na drugi raz może nie przeciwko GKS-owi tylko pozostałym szesnastu rywalom w lidze oraz liczymy na to, że Mikołaja jeszcze kiedyś zobaczymy w biało-zielono-czarnych barwach nie tylko na trybunach, ale też na murawie.



fot. Adrian Mielczarski / GKS Bełchatów

Artykuł dodał: Adam Kieruzel

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 222487 odwiedzin