Triathlonowi herosi są obok nas

2017-07-25 12:03:28

Triathlonowi herosi są obok nas

Ponad cztery godziny spędził na trasie najlepszy zawodnik "Triathlon Energy Bełchatów", choć towarzysząca mu tego dnia pogoda raczej nie była jego sprzymierzeńcem. Jednak wbiegając na ostatni odcinek można było poczuć się jak zwycięzca. Jak heros, który pokonał przeciwności losu i własne słabości.

Niedziela, godz. 6:30. Pod halą "Energia" w Bełchatowie, gdzie było ulokowane Biuro Zawodów, co chwilę podjeżdżały auta z tablicami rejestracyjnym całej Polski. Często jedynym pytaniem było: Jak daleko stąd jest na pl. Narutowicza? Za każdym razem odpowiedź była jedna: Polecamy spacer, bo to tuż za rogiem. Już wtedy uśmiechnięte twarze zawodników i zawodniczek nie różniły się od tych, które kilkanaście godzin później oglądaliśmy na trasie w sportowym uniesieniu. 3,2,1... Start! Punktualnie o godz. 9 Zbiornik "Słok" wypełnił się zawodnikami, którzy rozpoczęli swój osobisty wyścig z czasem, z życiowymi celami, ale i ze słabościami, które dopadły ich w trakcie wyścigu. - Dlaczego nie płynę? Boje się pływać w otwartym zbiorniku. Na basenie czuję pod nogami jego dno, widzę jego brzeg. Na "Słoku", ale i wszędzie indziej, tak nie ma. Jestem gotowy wystartować, ale pierw muszę zrobić ten pierwszy krok - opowiedział mi jeden z widzów, który przedpołudnie spędzał na rekreacyjnym biegu, by na końcu wcielić się w rolę widza.

 326.jpg

- Brałem udział w wielu biegach, również w maratonach - dopowiedział stojąc przede mną w koszulce łódzkiej imprezy "Bieg Ulicą Piotrkowską" i widać było, że z przyjemnością dołączyłby do mijających go zawodników, którzy by rozpocząć etap biegowy musieli pierw wyjść ze zbiornika po przepłynięciu dystansu od 475 m do blisko 2 km, a następnie pokonać na rowerze odcinek od 22,5 do 90 km. Zwłaszcza, że ta część triathlonu była bardzo trudna, co często podkreślali uczestnicy. - Etap kolarski faktycznie nie należał do najłatwiejszych. Liczne nawrotki, wbrew pozorom też spora część drogi pod górkę. Niestety w tej okolicy również asfalt momentami kiepski. Dla mnie etap kolarski był swojego rodzaju testem - pierwsza jazda na pełnym kole, które jak wszyscy mówili i sama się przekonałam, nie jest dobrym rozwiązaniem na taką trasę - tłumaczy mi Izabela Sobańska, bełchatowianka, od dłuższego czasu zagorzała triathlonistka, która przygotowuje się do wrześniowych Mistrzostw Świata Ironman 70.3, które odbędą się w Stanach Zjednoczonych, w miejscowości Chattanooga w stanie Tennessee.

Iza to 21-latka, która by móc zakupić pierwszy rower i piankę pływacką, sprzedała samochód. Zadebiutowała przed dwoma laty, a dziś staje na podium różnych imprez triathlonowych. Tak też było w Bełchatowie, gdzie rywalizując na najdłuższym dystansie - 1/2 IM - wygrała klasyfikację kobiet. - Choć startowałam już na różnych dystansach, w różnych miejscach, to muszę przyznać, że będę pamiętać te zawody jak naprawdę męczące i trudne, choć z drugiej strony piękne i wyjątkowe dzięki miejscowym kibicom i faktu startu u siebie - zdradza zawodniczka, która ze sportem związana była od dziecka, m.in. jako siatkarka EKS Skry Bełchatów.

Sukces bełchatowianki w klasyfikacji mężczyzn powtórzył Jakub Kimmer (Bieging Team Zelów), który pochodzi z oddalonego o zaledwie 15 km od Bełchatowa Zelowa. Triumfator naszej edycji "Triathlon Energy" przyznaje ze szczerością, że sportem "bawi" się od kilku dobrych lat, a jego lista startów ma wiele imprez biegowych i triathlonowych. - Niestety wraz ze wzrostem popularności, w kalendarzach pojawia się coraz więcej mocno komercyjnych zawodów, które pozbawione są klimatu. To właśnie dlatego uwielbiam małe kameralne imprezy sportowe, które posiadają niesamowitą, niemal rodzinną, atmosferę. Tutaj wszyscy jesteśmy na "ty" i nikogo nie dziwi fakt, że rywal rywalowi podaje butelkę wody na bieganiu - opowiada mi ze spokojem Kuba.

Oboje zapewne na trasie się mijali, może spojrzeli na siebie, lecz nie odbierali się jako rywale. Tym przez pewien czas dla zelowianina był lider imprezy, ponieważ do momentu pozostawienia roweru w strefie zmian na pl. Narutowicza, Kimmer był trzeci ze stratą kilku minut. - Od samego początku zacząłem dyktować mocne tempo biegu wierząc, że jeszcze nie wszystko stracone. Po pierwszej pętli usłyszałem informację, iż udało mi się odzyskać 45 s do prowadzącego. Choć słońce coraz bardziej dawało się we znaki, to wszelkie kalkulacje wskazywały, iż trzymając tempo jestem w stanie dogonić lidera na czwartej, ostatniej pętli. Niestety z uwagi na to, iż na trasie biegowej znajdowali się biegacze ze sztafety, a także biegacze z krótszego dystansu, to niemal całkowicie straciłem rachubę pozycji - przyznaje wprost.

- W końcu, po 4h 20m wysiłku, skrajnie zmęczony, skręcam na metę i resztkami silnej woli biegnę przed siebie. Jeszcze tylko 100m - powtarzam sobie. Jeszcze tylko kilka kroków... Na moich oczach ktoś rozwija szarfę, ludzie biją brawo, a komentator oznajmia, iż o to biegnie zwycięzca triathlonu Bełchatów. To co czuje się w takim momencie jest nie do opisania! - opowiada z dużym uśmiechem. - Jak się później okazało, na biegu nie tylko udało mi się odrobić stratę, ale także zyskać 5 minut zapasu. Moje marzenia się spełniły! - dodaje i zwraca mi uwagę abym napisał, że doping na trasie potrafi naprawdę dodać brakujących sił. Zapytana o to Iza, tylko kiwa głową i zaczyna opowiadać. - Cieszy mnie zwycięstwo u siebie, gdzie na trasie pojawiło się dużo rodziny, przyjaciół, znajomych. Wiele osób zrobiło mi też wielką niespodziankę przychodząc na zawody, np. moi nauczyciele z I LO w Bełchatowie, które ukończyłam dwa lata temu. Dopingowali mnie na trasie i witali na mecie. Cieszy mnie też, że wiele osób z okolicy debiutowało i co najważniejsze byli zadowoleni ze startu i triathlon zdecydowanie im się spodobał. Mam nadzieję, że w naszym mieście będą kolejne edycje zawodów - wybiega daleko myślami. - Mój wynik? Pytanie, na ile to moja zasługa, a na ile doping rodziny i przyjaciół znajdujących się na trasie? No bo w końcu kiedy człowiek nie ma już sił biec dla siebie, to biegnie żeby nie zawieść tych, co tak mocno trzymają kciuki! - wyjaśnia Kimmer.

Bo kryzysy były, u każdego w innym momencie imprezy. - Cały start był dla mnie walką z samą sobą, ze swoją głową i przeciwnościami, jak choćby kontuzją barku i stopy, które czasem, po niektórych jednostkach treningowych przeszkadzają w normalnym chodzeniu czy podnoszeniu ręki do góry. W trakcie wysiłku nie pozwalają mi na wykorzystanie w pełni swoich możliwości i powodują spory dyskomfort - opowiada Iza. - Start zaczęłam według planu, ale z kolejnymi kilometrami tempo rosło. Pogoda na pewno miała na to duży wpływ, czułam się "ugotowana", w każdym punkcie polewałam się wodą i bardzo dużo piłam, ale podczas takiego wysiłku w takiej aurze to konieczne. Dobrze, że na trasie zostały ustawione kurtyny wodne, na pewno pomogły wszystkim zawodnikom - mówi i tłumaczy, że w triathlonie ciężko też patrzeć na same czasy, dużo zmienia profil trasy, wiatr, ilość nawrotek czy pogoda.

Oboje jednak byli najszybsi w Bełchatowie. Jakub ukończył najdłuższy dystans w czasie 4h 20m 17s, a Iza w klasyfikacji OPEN była 19. ze stratą 33m 47s (4h 54m 04s). Na trasie "Triathlon Energy" oglądaliśmy wielu bełchatowian, dla których chwilami był to debiut. - Trochę na próbę, trochę z ciekawości. Braki ogromne, ale wnioski wyciągnięte. Poza tym fajna inicjatywa i mnóstwo satysfakcji - podkreśla wicestarosta Powiatu Bełchatowskiego, Grzegorz Gryczka, który ukończył 1/8 IM z czasem 1h 45m 13s. Jego małżonka - Monika Gryczka - przekroczyła linię mety z wynikiem 1h 52m.

- To, co zastałem na miejscu, przerosło moje oczekiwania. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania! Impreza zorganizowana na naprawdę wysokim poziomie. Znakomite oznakowanie i zabezpieczenie trasy. Serdeczni wolontariusze, dobrze chroniona strefa zmian, bogata strefa finiszera, dużo wody na trasie oraz kurtyny wodne, które w taką pogodę robiły robotę! Jeśli do tego wszystkiego dodamy rewelacyjną sportową atmosferę i finisz w samym sercu miasta, to morał może być tylko jeden! Z przyjemnością wrócę tu za rok! - obiecuje Kimmer.

Komplet wyników "Triathlon Energy Bełchatów"

fot 1. amielczarski.com / Adrian Mielczarski
fot 2. FotoMTB.pl

Artykuł dodał: Kamil Haładaj

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 218885 odwiedzin