Nasz akademicki mistrz Europy

2017-07-18 16:25:07

Nasz akademicki mistrz Europy

AZS Uniwersytet Rzeszowski, a wraz z nim i bełchatowianin Kamil Dembiec, został złotym medalistą Akademickich Mistrzostw Europy w siatkówce. To duży sukces gracza, który swoje szkolenie rozpoczął w Skrze Bełchatów.

Gospodarzem tegorocznych finałów Akademickich Mistrzostw Europy był Rzeszów, a zmagania uczniów dwunastu uczelni ze Starego Kontynentu na przełomie czerwca i lipca w hali "Podpromie" oglądało wielu kibiców. - To było pierwsze złoto dla uczelni, dlatego można uznać, że napisaliśmy nową historię. Jakby nie patrzeć, to też mój pierwszy medalowy sukces w siatkówce - cieszy się Kamil.

- Oczywiście nie można tego zestawiać z awansem do I ligi siatkówki, który wywalczyłem z TSV Sanok - dodaje młody libero, który poza grą na Podkarpaciu reprezentował barwy m.in. I-ligowych drużyn, Espadon Szczecin oraz AGH Kraków, do którego w trwającej przerwie letniej powrócił po dłuższej przerwie. Swą naukę siatkówki pobierał w Bełchatowie, występując i zdobywając medale w rozgrywkach Młodej Ligi.



Do turnieju finałowego Akademickich ME drużynę Uniwersytetu Rzeszowskiego przygotował duet trenerski Wojciech Bajorek - Artur Płonk. - Celem na tym turnieju była  chęć zmazania plamy po nieudanym występie na turnieju Akademickich Mistrzostw Polski, gdzie celowaliśmy dużo wyżej, a skończyło się tylko na 7 miejscu - wyjaśnia Dembiec i przekonuje, że po wymagającym sezonie ligowym było jednak wystarczająco dużo czasu by na nowo poczuć głód siatkówki.

W zakończonych rozgrywkach I ligi mężczyzn libero i jego były już klub - TSV Sanok - zajęli piąte miejsce, co można uznać za bardzo dobry wynik jak na beniaminka. - Poziom jak na rozgrywki akademickie był naprawdę wysoki. Najlepsze zespoły na turnieju można porównać do czołówki I ligi. Tym przyjemniej było móc w nich zagrać - mówi Dembiec.

Zawody rzeszowscy "Akademicy" rozpoczęli od dwóch zwycięstw bez straty seta ze studentami z Belgii i Portugalii. O wiele więcej emocji było w ćwierćfinale, gdzie zagrali z Politechniką Poznańską i zwyciężyli dopiero w tie-breaku. - Po trzech odsłonach przegrywaliśmy 1:2, ale pokazaliśmy swe dobre przygotowanie do zawodów i odwróciliśmy losy meczu - cieszy się dzisiaj wspominając ten moment 25-latek.

322.jpg

Półfinał i finał to już triumfy 3:1, kolejno z Serbami i Francuzami. - W boju o złoto początek należał do rywala, który wygrał set otwarcia i prowadził w drugim już 18:13. Wygraliśmy tę partię 35:33 (!) i liczyliśmy się dalej w meczu. Czwarty set to kolejny horror, ale wygrany do 27 i czas na wybuch wielkiej radości. Zwłaszcza, że dzieliliśmy ją z kibicami, których było wielu na naszych spotkaniach - kończy akademicki mistrz Europy.

fot. AZS Uniwersytet Rzeszowski & Tomasz Sowa Photography

Artykuł dodał: Kamil Haładaj

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 218874 odwiedzin