Domin: Bełchatowskie kluby muszą się zjednoczyć

2017-07-11 14:00:42

Domin: Bełchatowskie kluby muszą się zjednoczyć

W Bełchatowie powinien powstać jeden profesjonalny klub kolarski - mówi Andrzej Domin, dyrektor sportowy i właściciel zawodowej grupy UCI Continental Team Domin Sport, jednocześnie były kolarz LKS Stomil Bełchatów. W sobotę Jarosław Marycz z jego grupy wygrał 41. Wyścig Kolarski o Wielką Nagrodę Bełchatowa. W gorzkiej momentami rozmowie z BELsport.pl Andrzej Domin opowiedział m.in. o powodach swojej rezygnacji i przeniesieniu grupy do innego kraju, relacjach z PZKol. i możliwościach utworzenia w Bełchatowie grupy zawodowej.   

Zwycięstwo Jarosława Marycza w Wielkiej Nagrodzie Bełchatowa, czyli sukces Domin Sport, po który tutaj przyjechaliście?
- Zawsze przyjeżdżamy na wyścig, żeby wygrać, niezależnie od tego gdzie wyścig jest rozgrywany. Ale Bełchatów jest jednak szczególny i tutaj zawsze ten cel, jakim jest zwycięstwo podkreślamy bardziej, z tego względu, że ja kiedyś jeździłem w LKS Stomil, mój brat również tutaj jeździł. Jesteśmy więc emocjonalnie związani z Bełchatowem. Chociaż było to w latach 80. i na przełomie 80. i 90. ubiegłego wieku i trochę czasu upłynęło, to pasja do kolarstwa, którą tutejsi działacze nam zaszczepili - Marian Sobutkowski, czy nasi trenerzy Bogdan Stasiak i Kazimierz Jasiński - żyje w nas. Pasja pozostała, dlatego utrzymujemy kolarstwo na poziomie międzynarodowym. Mamy grupę zawodową, co prawda zarejestrowana jest we Włoszczowej, bo z tamtych terenów pochodzę, ale jednak kolarzy mamy także z tych okolic, jak Jarka Rębiewskiego z Łodzi, który jest jednym z najstrszych kolarzy zawodowych na świecie. Kolarzy, którzy przekroczyli 43. rok życia jest tylko trzech na świecie i jednym z nich jest Jarek Rębiewski. U nas jeździ oczywiście Artur Detko z Bełchatowa. Cieszę się, że mogę pomóc kolarzom z tych terenów, gdzie ja kiedyś jeździłem dając im miejsce w moim klubie.

Czytaj więcej o 41. edycji Wielkiej Nagrody Bełchatowa

Taki był dzisiaj zamysł, aby puścić zawodnika w ucieczkę i kontrolować peleton, żeby jej nie dogoniła?
- Nie zawsze wszystkie zamysły się udają. Chcieliśmy, żeby ktoś od nas z grupy odjechał, aby inne drużyny musiały gonić. Chcieliśmy zmęczyć inne ekipy. Wówczas moglibyśmy rozgrywać wyścig pod kątem Artura Detko, czy Kamila Zielińskiego, bo oni są najszybsi. Jednak ucieczka, w której znalazł się Jarek Marycz i Szymon Krawczyk z Vostera dojechała do końca, chociaż nie byliśmy pewni zwycięstwa Jarka. Oczywiście jest on jednym z lepszych kolarzy w Polsce, w ubiegłym roku jechał przecież w Giro di Italia, ale jednak Krawczyk to mistrz świata juniorów w kolarstwie torowym z ubiegłego roku. Jest więc to kolarz, z którym nie łatwo wygrać.

Pojawiło się ostatnio dramatyczne oświadczenie pana, o rezygnacji ze startu w zawodowym peletonie grupy Domin Sport z końcem sezonu. To emocjonalna decyzja, czy jednak rzeczywiście takie są plany?
- Wycofujemy się z kolarstwa zawodowego w Polsce, z uwagi na fakt, że nasi zawodnicy są niesprawiedliwie oceniani. Nie są brane pod uwagę wyniki sportowe, tylko inne, pozasportowe czynniki decydują. A to ktoś kogoś nie lubi, albo jest nielubiany przez kolarzy. To nie ma nic wspólnego ze sportem.

Rozumiem, że chodzi o brak powołania Kamila Zielińskiego do kadry na Tour de Pologne?
- Uważam, że Kamil Zieliński jest jednym z najlepszych kolarzy w Polsce i powinien być w składzie na Tour de Pologne. Tym bardziej, że dwa lata temu był liderem, był drugi na etapie. W ubiegłym roku też był w czołówce na etapie w Katowicach. Z kadry tylko moi zawodnicy, Artur Detko i Kamil Zieliński ukończyli Tour de Pologne. Wynikami Kamil udowodnił, że powinien w składzie kadry być. Dlatego w ramach protestu przeniesiemy grupę do innego kraju. Nie będziemy zarejestrowani w Polsce, protestując w ten sposób przeciwko związkowi. Protestujemy przeciwko takim zasadom, ponieważ kryteria powinny być jasne. W żadnym kraju tak nie ma, że prezes wybiera skład reprezentacji na główny wyścig World Touru. Tym bardziej, że pięciu zawodników, którzy w ubiegłym roku jeździli w Vervie ActiceJet [dyrektorem sportowym grupy był wówczas Dariusz Banaszek, od grudnia ubiegłego roku prezes Polskiego Związku Kolarskiego - przyp. red.), jest teraz w kadrze na Tour de Pologne. Nie potrafiłbym powiedzieć, kto ma nie jechać, ale uważam, że Kamil Zieliński zasłużył na to, by w naszym narodowym wyścigu, jedynym w World Tourze, pojechać.

Zmieniły się władze PZKol i są nowe układy?
- Władze się zmieniły i układy mają swoje.
317.jpg
Przenosicie się do innego kraju, czyli gdzie?
- Jeszcze nie wiem. Może Ukraina, może Chiny. Takie są pomysły. Na pewno dopóki w taki sposób będzie prowadzona polityka przez PZKol., że prezes o wszystkim sam decyduje, ja się wycofuję. Proszę spojrzeć np. na skład kadry na mistrzostwa Europy. Syn prezesa w składzie, bo dzisiaj był trzeci w Bełchatowie [Adrian Banaszek zajął 3. miejsce, wygrywając sprint z peletonu - przyp.red.]? A skład podany był wczoraj! To podium w Bełchatowie to bodaj najlepszy jego wynik w sezonie. Ręce opadają, gdy pomija się takich kolarzy jak Zieliński, a w składzie znajdują się zawodnicy, którzy na to nie zasłużyli. Jest to niesprawiedliwe nie tylko wobec mnie, ale wobec Polski i Polaków, bo ci ludzie jadą reprezentować nasz kraj. Przede wszystkim powinno się szanować polskie grupy i zawodników, którzy w nich jeżdżą, bo to my utrzymujemy polskie kolarstwo. A związek nas nie szanuje. Odczuwam to od 2004 roku, odkąd zajmuję się kolarstwem zawodowym. Tylko raz na mistrzostwa świata powołany został Tomasz Kiendyś i raz w przełaju Patryk Kostecki. Poza tym nigdy nikt nie pojechał w mistrzostwach świata, czy Europy. Nie mówię, że zawsze mieliśmy dobrze dysponowanych zawodników, bo tak nie było. Ale nawet jak byli w formie i tak ich pomijano. W Polsce władze kolarskie liczą się tylko z tymi, z którymi muszą.

To gorzkie słowa, ale ja chciałbym wrócić do kolarstwa bełchatowskiego. Miał pan przecież kiedyś plan, aby swoją zawodową grupę kolarską utworzyć właśnie w Bełchatowie. Jest na to szansa jeszcze? Mamy dwa kluby - LKS Stomil i LSKK Lityński, może warto by było je wokół takiej idei połączyć?
- Na pewno w Bełchatowie są możliwości, aby to miasto miało swoją grupę zawodową i aby ta grupa była wizytówką Bełchatowa i całej społeczności tego powiatu. Ale oczywiście trzeba zacząć od połączenia obu klubów i od sponsora, który zapewni funkcjonowanie kolarzom zawodowym. Uważam, że dwa kluby w mieście nie mają szansy się rozwinąć. Byłbym za tym, aby je połączyć i zrobić jeden konkretny klub. Są w okolicy zawodnicy z doświadczeniem, są trenerzy, instruktorzy. Byłbym orędownikiem takiego rozwiązania i niewykluczone, że spróbujemy wspólnie coś takiego zrobić.

Andrzej Domin jest w stanie się w to zaangażować?
- Cały czas o tym mówię, że wolałbym tutaj prowadzić grupę niż w Świętokrzyskiem, bo tam nikt w niczym nam nie pomaga. Niczym nie jesteśmy tam związani, a do Bełchatowa mam duży sentyment. Ale tego musi chcieć lokalne środowisko, które powinno się zjednoczyć. Dwa kluby w takim mieście, jak Bełchatów, które do tego ze sobą rywalizują, nie mają racji bytu. Tak się dzieje od lat i żaden z tych klubów nie jest zorganizowany profesjonalnie. Klub kolarski przede wszystkim powinien szkolić młodzież, dawać jej szansę na rozwój, ale też być wizytówką miasta. Żeby nie było sytuacji takiej, że w wyścigu w Bełchatowie nie startuje drużyna z Bełchatowa. Komu ci kibice tutaj mają kibicować? Przecież kibicuje się przede wszystkim swoim. Kiedyś na wyścigi w Bełchatowie przychodziły tłumy. Pamiętam, jak to było gdy sam jeździłem. Ale wtedy ścigaliśmy się jako grupa z Bełchatowa. To powinien być klub otwarty, który ma trenerów i instruktorów w różnych grupach wiekowych, ale do którego może dołączyć każdy. Klub, który będzie wizytówką miasta i będzie wokół siebie potrafił zjednoczyć środowisko kolarskie, ludzi, którzy są z tym sportem związani, a w Bełchatowie ich nie brakuje, ale się nie angażują. Nie mówię od razu o grupie zawodowej, chociaż taka też mogła by tutaj funkcjonować. Jestem gotowy usiąść do rozmów, mogę pomóc, służyć doświadczeniem, nie oczekując żadnych stanowisk. Nie mam takich aspiracji, nie o to chodzi.

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 218894 odwiedzin