Kryzys mistrza Polski nadal trwa. W hicie kolejki górą ZAKSA

2018-12-22 19:01:55

Kryzys mistrza Polski nadal trwa. W hicie kolejki górą ZAKSA

Ten mecz to był świąteczny prezent dla sympatyków siatkówki. Obrońcy tytułu mistrza Polski - PGE Skra Bełchatów - przeciwstawili się w sobotnie popołudnie najlepszej obecnie drużynie kraju, ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Kibice zgromadzeni w "Energii" oglądali cztery wyrównane sety, z których zwycięsko wyszli goście.

Przed rozpoczęciem hitu Polskiej Ligi Siatkówki żółto-czarni siatkarze przekonywali, że są gotowi by zmazać plamę po swych ostatnich porażkach i pokonać ZAKSĘ. - Musimy zagrać najlepiej jak potrafimy i ja gorąco wierzę w to, że uda się w sobotę wygrać. Musimy jednak dać z siebie dużo, dużo więcej, niż w ostatnich meczach - mówił Grzegorz Łomacz, rozgrywający PGE Skry.

Niepokonani na arenie krajowej gracze ZAKSY od początku chcieli przejąć inicjatywę, lecz gospodarze dzielnie stawiali opór. Po obu stronach niczego nie brakowało, grano "punkt za punkt", a w ataku brylował Mariusz Wlazły. Kapitan żółto-czarnych skończył każdy ze swoich ośmiu ataków, a zespół grał z blisko 60 proc. skutecznością. Niestety na finiszu tej odsłony liderzy tabeli udowodnili swą wyższość i wygrali 25:27.

Drugiego seta wygrali obrońcy tytułu, ale co ciekawe, uczynili to bez funkcjonującej "strzelby" w postaci Wlazłego. "Szampon" nie wykończył żadnego z sześciu ataków, ale trzykrotnie punktował blokiem. Swego kapitana dzielnie zastąpili Artur Szalpuk i Milad Ebadipour, którzy punktowali w ataku, utrzymując wysoką skutecznoość. Tego dnia obaj zagrali dobre zawody, choć brakowało ich pewności ataku w momentach, gdy tego oczekiwali fani Skry.

Dwie pozostałe partie to niestety już sukces graczy Andrei Gardiniego, którzy zaczęli lepiej blokować przy biernej postawie w tym aspekcie bełchatowian. W całym meczu w ten sposób zdobyli ich aż dwukrotnie więcej (12 do 6) i była to jedyna wyraźna przewaga gości, ponieważ w każdym kolejnym aspekcie gry te różnice były nieduże. Nawet gdy mówimy o ataku po przyjęciu pozytywnym bądź negatywnym, jak również o grze na kontrze, gdzie obie strony popełniły zaledwie po trzy błędy.



Jednak problemem po stronie gospodarzy zapewne była zła dyspozycja Karola Kłosa, który na sześć prób punktowo sfinalizował zaledwie jedną. Co ciekawe, jego zmiennik - David Fiel Rodriguez - nie miał z tym problemu, wykończył każdą z trzech akcji, ale mimo to nie zagrzał dłużej miejsca na boisku. Mimo to blisko dwugodzinna batalia mogła podobać się kibicom, choć przyniosła ona już szóstą porażkę mistrzów Polski. Bełchatowianie zajmują obecnie ostatnią pozycję uprawniającą ich do gry w "finale 6", ponieważ lokata niżej to juz rywalizacja o miejsca 7-12.

PGE Skra Bełchatów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:27, 25:23, 20:25, 22:25)

PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Kłos, Wlazły, Szalpuk, Kochanowski, Piechocki (libero) oraz Teppan, Droszyński, Fiel

fot. Filip Olejniczak

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 856648 odwiedzin