Thiakane: Ja i moja żona czujemy się tutaj bardzo dobrze

2018-06-18 19:03:39

Thiakane: Ja i moja żona czujemy się tutaj bardzo dobrze

Dwa tygodnie po zakończeniu ligowego sezonu w ogniu pytań postawiliśmy Senegalczyka, Emile Thiakane, pomocnika PGE GKS Bełchatów, który opowiedział nam o swojej przeszłości, przyjeździe do Polski,  o pierwszym sezonie w Bełchatowie, kulisach podpisania nowej umowy z GKS i o reprezentacji Senegalu, która jutro stanie na drodze Polaków w trakcie MŚ 2018 w Rosji.

Adam Kieruzel (BELsport.pl): Émile Laurent Diokel Thiakane. Chciałbym zacząć od twoich imion i nazwiska. Czy denerwujesz się, kiedy ktoś w Polsce przekręci twoje imię?
Émile Thiakane (pomocnik PGE GKS Bełchatów): - U nas w Senegalu dużo osób ma tyle imion. Tak naprawdę nie wiem, czy to jest tradycja. Mogę powiedzieć, że w mojej rodzinie każdy ma trzy imiona. Na początku mnie to nieco denerwowało, ale później się do tego przyzwyczaiłem. Pisze się Émile, a w Polsce czyta się Emil. To normalne.

Do Polski trafiłeś ze swojego ojczystego kraju, czyli Senegalu. Kolejne półtora roku spędziłeś we Francji, po czym wróciłeś na polską ziemię. Skąd decyzja, aby jednak zakotwiczyć w Polsce?
- To nie jest skomplikowana historia. Chciałem zostać we Francji, gdzie pół roku spędziłem AFM Romilly i cały sezon w Olympique Saint-Quentinois. Żona chciała jednak wrócić do Polski i skończyć studia, która wcześniej rozpoczęła. Tak się stało i zostaliśmy w Polsce.

Do Bełchatowa przyszedłeś z III-ligowego Sokoła Kleczew. Na początku bardzo dobrze wprowadziłeś się do klubu i drużyny, ale w pewnym momencie widać było, że opadłeś z sił.
- Tak, to fakt, ale tu nie chodziło o życie pozasportowe. Po prostu miałem słabszy moment i byłem zmęczony, bo praktycznie grałem bez przerwy. Treningi w Kleczewie skończyłem 22 czerwca, a osiem dni później byłem już w Bełchatowie. Ciężko w takiej sytuacji o odpoczynek.

Kiedy doszło do zmiany trenera, zacząłeś się prezentować zdecydowanie lepiej. Wielu kibiców zaczęło szukać problemu w twoich relacjach z trenerem Pawlakiem.
- Wiadomo, że w takich sytuacjach pojawiają się różne podejrzenia. Trener Pawlak sam chciał mnie w Bełchatowie, więc może w pewnym momencie nie był zadowolony z tego, jak wyglądałem na boisku. To pewnie miało duży wpływ co do decyzji o wystawieniu mnie zimą na listę transferową.

695.jpg

Chciałbym poruszyć temat celu, który stawiano przed tą drużyną. Miała być walka o awans, w pewnym momencie trzeba było zapewniać sobie utrzymanie, skończyliście sezon na 8. miejscu, a jak na taki zespół to chyba nie był szczyt możliwości?
- To prawda. Przed sezonem mówiło się o awansie, ale niestety nie udało się osiągnąć tego celu, bo po drodze zgubiliśmy zdecydowanie za dużo punktów. Jeżeli chodzi o spadek, to tak naprawdę nigdy ani przez chwilę o nim nie pomyślałem. W mojej głowie nie było nawet takiej możliwości. Jeżeli chodzi o moją osobą, to wiem, że stać mnie na więcej.

Czujesz zmęczenie po ostatnim sezonie? W ciągu dwóch miesięcy rozegrałeś dwanaście spotkań, z czego siedem w pełnym wymiarze.
- Po ostatnim meczu z Radomiakiem czułem się zmęczony. Teraz mamy krótkie wakacje, które trzeba docenić, ponieważ lepsze to niż nic. Można więc w tym czasie odpocząć, zregenerować się i przygotować do kolejnego ciężkiego sezonu.

Jak czujesz się w naszym mieście? Przebywasz tutaj sam, czy z rodziną?
- Czuję się tutaj bardzo dobrze. Jak to mówi moja żona, z którą mieszkam w Bełchatowie, jest fajnie i bardzo czysto. Zachęcam również swoją rodzinę, aby w trakcie sezonu przyjechali tutaj i odwiedzili to miasto.

Przedłużyłeś swoją umowę z klubem, choć nieoficjalnie wiemy, że GKS nie proponuje już takich pieniędzy jak przed rokiem.
- Pieniądze są ważne dla każdego pracownika czy piłkarza, ale nie najważniejsze. Lubię tutaj być, ponieważ baza treningowa jest fajna, warunki do gry w piłke, jak i życia prywatnego są bardzo dobre, a co najważniejsze moja żona bardzo polubiła Bełchatów.

Jest w szatni ktoś, z kim masz najlepszy kontakt?
- Jestem osobą otwartą i towarzyską, a więc mam dobry kontakt ze wszystkimi.

Słyszeliśmy, że w końcówce rundy jesiennej po jednym z meczów miała miejsce przykra dla ciebie sytuacja.
Chodziło o obraźliwe słowa, które padły w twoim kierunku?
- Miała miejsce taka sytuacja. Nazwano mnie "czarnuchem". Często zdarza mi się, że na ulicy lub na meczu kibice drużyny przeciwnej wyzywają mnie ze względu na mój kolor skóry. Podwójny ból jest, wtedy kiedy takie słowa padają z ust kibiców drużyny, dla której na co dzień gram.

Jak wygląda twoje przywiązanie do Senegalu i Polski? Urodziłeś się w Afryce, ale już kilka dobrych lat spędziłeś w Polsce. Będziesz starał się o obywatelstwo?
- Jestem już tutaj tak długo, że mam wrażenie, jakbym się urodził w Polsce. To nie zmienia jednak faktu, że jestem Senegalczykiem z krwi i kości i czuję się z tym dobrze. Jeżeli chodzi o obywatelstwo polskie, to myślę, że wszystko w swoim czasie. Na razie nie myślę o tym.

698.jpg

Rozpoczęły się Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji. Nie możemy cię nie zapytać o twój typ na mecz Polska - Senegal. Jak oceniasz szanse obu reprezentacji w tym turnieju?
- Najbardziej ucieszyłby mnie remis. Mam nadzieję, że Polska i Senegal razem wyjdą z grupy, a potem? Potem może się wydarzyć już wszystko.

A czy znasz kogoś z aktualnej kadry Senegalu?
- Niestety nie mam kontaktu z żadnych z tych zawodników ani nie miałem okazji nigdy grać razem z nimi.

Jakie są Twoje indywidualne cele przed kolejnym sezonem?
- Przede wszystkim najważniejsze dla mnie jest to, aby być zdrowym. Wówczas będę mógł dawać z siebie wszystko i grać jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie.

Czego więc życzyć całej drużynie i tobie przed pierwszym treningiem?
- Myślę, że tak jak wcześniej wspominałem zdrowia, bo bez tego ciężko o sukces.

fot. amielczarski.com / Adrian Mielczarski

Artykuł dodał: Adam Kieruzel

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 507787 odwiedzin