Psy Waldka Stawowczyka najlepsze w Europie

DSC 0205Waldemar Stawowczyk ponownie Mistrzem Europy! Bełchatowianin sięgnął po złoty medal w niemieckim Inzell w wyścigu z dwoma psami zaprzęgowymi.W kategorii z czterema psami sięgnął po srebrny medal. Dwa krążki naszego maszera przyczyniły się do zwycięstwa w klasyfikacji drużynowej reprezentacji Polski w mistrzostwach kontynentu.

W kategorii D2, czyli w zaprzęgu z dwoma psami grenlandzkimi Waldemar Stawowczyk znów nie miał sobie równych. Drugiego po dwóch biegach (trzeci odwołano z uwagi na warunki atmosferyczne) Rosjanina Sergeya Mishina - swojego głównego rywala w Europie w tej klasie - maszer z Osiny wyprzedził o 1 minutę i 31 sekund. Zdobywca brązowego medalu, reprezentant gospodarzy Niemiec Bernd Kirstein był gorszy od Polaka o 7:25 minuty.

Waldemar D2 trasa
fot. Jagoda Waśkowska

Co ciekawe, Waldemar Stawowczyk wyprzedził swoich wychowanków. - Wszystkie pierwsze trzy miejsca na podium w tej klasie zajęły moje psy - podkreśla nasz maszer. - Rosjanin i Niemiec biegają z psami, które wyszły z mojej hodowli.

W kategorii C2, czyli w zaprzęgach z czterema psami grenlandzkimi Waldek Stawowczyk sięgnął po srebrny medal. - Z uwagi na dwa młode psy, które dopiero się uczą, nie nastawiałem się na doskonały wynik - mówi Waldek. - To są psy, które mają odpalić w przyszłym roku. Teraz wiedziałem, że coś zawsze może wydarzyć się na trasie, ponieważ dla nich była to nowość. Do tego miałem kłopot z liderką zaprzęgu, która przez półtora miesiąca nie trenowała. Pobiegła świetnie, ale i tak mojemu zaprzęgowi musiałem pomagać na ostatnich kilkuset metrach. Dlatego drugie miejsce mnie cieszy. Tym bardziej, że przegrałem z Mikołajem Waśkowskim, którego pamiętam jeszcze jako młodego zawodnika. Siedem lat czekał, aby mnie przejechać. Szykował się na to i się doczekał - śmieje się nasz maszer. - Miał lepiej przygotowane psy pod względem fizycznym, więcej biegał w drylandach, na dłuższych dystansach - tłumaczy.

DSC 0162

Z kolegą z reprezentacji po trzech wyścigach bełchatowianin przegrał o 3,5 minuty. Trzeci był Belg Alex Couwenberg.

Dwa medale Stawowczyka walnie przyczyniły się do sukcesu całej reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy federacji WSA. W sumie Polacy sięgnęli po cztery złote i jeden srebrny medal (w różnych klasach). Oprócz krążków Waldka, złote medale zdobyli jeszcze Mateusz Surówka (z 12 psami syberian husky) i Alicja Surówka (z 2 psami syberian husky) i wspomniany Mikołaj Waśkowski. Dało to reprezentacji Polski pierwsze miejsce w klasyfikacji krajów.

Dla Waldemara Stawowczyka to już trzynasty sezon w wyścigach psich zaprzęgów. Od 2008 roku regularnie przywozi złote medale z imprez mistrzowskich i Pucharów Świata. I jak mówi, na emeryturę się nie wybiera.

DSC 0333

- To jest sport, w którym można występować długo, pod warunkiem, że jest zdrowie i chęci do tego, aby zimą, niemal co weekend jeździć po całej Europie - podkreśla maszer z Osiny. - Obecnie mam do dyspozycji osiem psów sportowych, ale odmładzam zaprzęg, najstarsze pójdą na emeryturę - dodaje.

Po mistrzostwach Europy dla Waldemara Stawowczyka kończy się sezon. Przed nim jeszcze tylko dwa starty.